Monthly Archives: January 2021

Did you know that wild animals like wheel running?

A mouse and a frog using the wheel

I love simple, unusual experiments that lead to surprising results, especially if I get to watch films with wild animals in new situations.

The research I will describe below was more of an experiment in the colloquial meaning of the word – finding out what will happen if… we place a running wheel in the wild.

Running wheels are usually placed in the cages of small pets or lab animals like mice or hamsters (rats don’t like them very much) to provide them with some entertainment and an opportunity to exercise. Sometimes the wheels are also part of the experiment, for example when studying how exercise affects animal health. However, some people believe that running in wheels is an unnatural behaviour, a sign of stress and boredom or even mental illness resulting from life in a cage.

However, if that was true, wild animals wouldn’t use a running wheel. Right?

A couple of yours ago researchers from the Netherlands decided to check that. They placed one running wheel in a green urban area and one in an area in the dunes not accessible to the public. Next to each wheel they installed a movement sensor and a camera. All this was placed in a cage-like construction that prevented animals larger than rats from entering.

Can you guess what animals were caught on camera “running” on the wheel? They were mainly mice, but also rats and shrews and even frogs and slugs! And that is when only counting animals that made the wheel move consistently in one direction (snails usually caused haphazard movement of the wheel and they were not counted as “runners”).

If a slug was on a wheel, I guess that it was moving on it mainly because it didn’t know how to get off. But for mice the situation looks different.

Like in the laboratory, usually young mice ran in the wheel. And while in most recorded cases mice ran on the wheel for less than a minute, quite often (20% of the cases) it was longer. One mouse even ran for 18 minutes! Mice never walked on the wheel, but always ran, and the maximum speed was higher (5.7 km/h) than that of any mouse recorded in the laboratory (5.1 km/h). In addition, sometimes mice (but also rats, shrews and frogs) would leave the wheel only to re-enter it within minutes to continue running (or jumping).

Therefore, it seems that wheel running can actually be a voluntary behaviour that is likely internally rewarding.

This research reminds me of how much fun I had as a kid on a giant hamster wheel in an amusement park. Definitely more fun than on a treadmill in a gym, even though that was also a voluntary activity…


The recordings of the wild animals on the wheel can be found here.


Photos and information: Meijer and Robberts (2014)


Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Czy wiesz, że dzikie zwierzęta lubią kołowrotki do biegania?

Mysz i żaba na kołowrotku

Uwielbiam proste, nietypowe doświadczenia naukowe, które prowadzą do zaskakujących wyników, szczególnie jeśli mogę przy okazji obejrzeć filmy z dzikimi zwierzętami w nowej sytuacji.

Badania, które opiszę poniżej, były raczej eksperymentem w potocznym znaczeniu tego słowa – sprawdzeniem, co się stanie, gdy… postawimy kołowrotki do biegania w ogrodzie!

Kołowrotki takie najczęściej wstawia się do klatek naszych małych pupili – myszek czy chomików (szczury niespecjalnie je lubią), po to by zapewnić im więcej ruchu. W tym samym celu daje się je zwierzętom laboratoryjnym. Kołowrotków używa się także w badaniach nad wpływem ruchu na zdrowie zwierząt. Jednak niektórzy uważają, że bieganie w kołowrotku to nienaturalne zachowanie -wynik nudy, stresu czy wręcz zaburzeń psychicznych wynikających z życia w klatce.

Jeśli byłoby tak naprawdę, to dzikie zwierzęta nie biegałyby w kołowrotkach. Prawda?

Parę lat temu naukowcy z Holandii postanowili to sprawdzić. Postawili jeden kołowrotek na niedostępnych dla ludzi wydmach i jeden w podmiejskiej, pełnej zieleni okolicy. Przy każdym z nich zamontowali czujnik ruchu i kamerę. Wszystko to umieścili w klatce, do której mogły dostać się tylko małe zwierzęta (nie większe niż szczur).

Zgadniecie, jakie zwierzęta uchwyciły kamery? Na kołowrotkach „biegały” głownie myszy, ale też szczury i ryjówki, a nawet ślimaki nagie i żaby! A brano pod uwagę tylko przypadki, w których kołowrotek poruszał się w jednym kierunku, bo jeśli na kołowrotku znajdował się ślimak skorupkowy, to ruch kołowrotka był raczej chaotyczny i nie można było mówić o „bieganiu”.

Oglądając nagranie z przeprowadzonego doświadczenia, miałam wrażenie, że kiedy na kołowrotku był ślimak, to sunął po nim nie dla przyjemności, ale ponieważ nie wiedział, jak z niego zejść. Natomiast w przypadku myszy sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

Najczęściej, tak samo jak w niewoli, na kołowrotku biegały młode myszki. I choć w większości przypadków myszy biegały na kołowrotku poniżej minuty, to dość często (około 20% przypadków) – dłużej, a jedna mysz biegała nawet przez 18 minut! Myszy nigdy nie chodziły na kołowrotku, zawsze biegały, a maksymalna prędkość (5,7 km/h) była większa niż ta zanotowana w laboratorium (5,1 km/h). W dodatku czasami myszy (ale także szczury, ryjówki i żaby!) opuszczały kołowrotek, by wrócić do niego w ciągu paru minut i dalej biegać (albo skakać).

Zatem wszystko wskazuje na to, że bieganie w kołowrotku jest dla zwierząt dobrowolnym zachowaniem, które może sprawiać im przyjemność.

To doświadczenie przypomniało mi, jaką frajdę miałam jako dziecko w beczce śmiechu w wesołym miasteczku… Albo jak dobrowolnie biegałam na bieżni w siłowni…


Nagrania dzikich zwierząt na kołowrotku znajdziesz tutaj.


Zdjęcie i informacje: Meijer & Robberts (2014)


English version of this post can be found here.

Did you know that some bats have masks?

Wrinkle-faced bat with (a) and without (b) the mask on.

People wearing masks is a common sight in most of the world nowadays. However, a wild animal covering its face is a rarity. As far as I know only a couple of species of bats from Central and South America wear masks.

I have a face mask in my jacket pocket, handbag and backpack, just to make sure that I won’t forget it when I go shopping. But these bats don’t have to worry about that – they always have their mask with them. It is a skin fold under their chin that they can raise with their thumbs (the only free fingers on their wings) to cover the lower part of their face.

Why do they do that? That’s not exactly clear, as not much is known about them (yet). Maybe they want to protect their face during sleep, as some of the bats raise their mask when roosting. But it seems that for at least one bat species – the wrinkle-faced bat (Centurio senex) – the mask has a special role during mating. As the name says, this bat has deep hairless folds of skin on their faces. In males the wrinkles are more pronounced, and only they have masks. Any difference between the sexes (such as the big colourful “tail” of peacocks) already suggests an importance for mating, for example to attract females.

Wrinkle-faced bats seems to form leks – clusters of males gathered in one area trying to attract choosy females. In these bats males gather in the night, hang from neighbouring trees, put on their masks and “sing” (that is, produce a series of different ultrasound noises). When a female lands next to a male, he takes off his mask and begins copulation.

But what is the purpose of the face mask? For now, it’s just speculation. Maybe together with the wrinkles it helps to direct the “song” ultrasounds? Maybe it helps to control of scent signals produced in the skin around their chin? The mask is whitish, so maybe it serves as a visual signal for nearby females? Maybe the shade of the masks says something about the quality of the male (like the condition of peacock influences the appearance of its feathers)? Although bats are active during the night, this species have relatively large eyes and sight may be an important sense.

One thing seems clear, the mask is not there to hide the wrinkled face from the eyes of the potential partner. Or to reduce the spread of the diseases…


You can find video recording of wrinkle-faced bats at the suspected lek here.


Photo and the main source of information: Rodrıguez-Herrera et al. (2020).


Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Czy wiesz, że niektóre nietoperze noszą maseczki?

Starzec pomarszczony (Centurio senex): a) z założoną maseczką, b) ze zdjętą maseczką.

Ludzie w maseczkach to obecnie powszechny widok. Na zdjęciach widziałam też psy i koty w maseczkach założonych im przez ludzi. Jednak dzikie zwierzęta z zakrytym pyskiem to rzadkość. Z tego co wiem, maseczki nosi tylko kilka gatunków nietoperzy z Centralnej i Południowej Ameryki.

O ile ja noszę po jednej maseczce w kieszeni kurtki, w torebce i w plecaku, żebym na pewno o niej nie zapomniała, gdy idę do sklepu, o tyle te gatunki nietoperzy mają ją zawsze przy sobie. Ich maseczka to fałda skóry pod brodą, którą mogą naciągnąć na pysk za pomocą kciuka – jedynego wolnego palca na skrzydłach.

Czemu to robią? Nie jest to do końca jasne, ponieważ jeszcze mało wiemy o tych nietoperzach. Być może po to, by chronić pysk w czasie snu, bo niektóre nietoperze zakładają maseczki w dzień, gdy odpoczywają. Jednak przynajmniej u jednego gatunku – starca pomarszczonego (Centurio senex) maska wydaje się być ważna w trakcie godów. Nietoperz ten ma na pysku bezwłose fałdy skórne, które wyglądają trochę jak głębokie zmarszczki. U samców fałdy są wyraźniejsze – i tylko oni mają maseczki. Już samo to sugeruje ich znaczenie przy rozrodzie – podobnie jak piękne ogony występują tylko u samców pawi i służą do zwabienia partnerki.

Starce pomarszczone zdają się tworzyć tokowiska, gdzie wiele samców zlatuje się w nocy, zwisa z pobliskich drzew, zakłada maseczki i „śpiewa” (wydaje sekwencję różnych ultradźwięków). Gdy samica ląduje przy samcu, ten zdejmuje maseczkę i przystępuje do kopulacji.

Jednak do czego tak naprawdę służy maseczka? Jak na razie możemy się tylko domyślać. Może pomaga w ukierunkowaniu dźwięków? Może daje kontrolę nad wysyłaniem sygnałów zapachowych produkowanych w fałdach skórnych pyska? Może – ponieważ jest jasna – stanowi dodatkowy sygnał dla znajdującej się blisko samicy? A może nawet jej odcień mówi coś o jakości właściciela (tak jak wygląd piór mówi o stanie zdrowia pawia)? Jest to możliwe, bo choć nietoperze są aktywne nocą, to ten gatunek ma dość duże oczy i bodźce wzrokowe mogą odgrywać ważną rolę.

Jedno wydaje się pewne – nie chodzi o to, by schować pomarszczoną twarz przed wzrokiem potencjalnej partnerki. Ani o to, by zredukować rozprzestrzenianie się wirusów…  


Nagrania zachowania starca pomarszczonego na “tokowisku” możesz znaleźć tutaj.


Zdjęcie i główne źródło informacji: Rodrıguez-Herrera et al. (2020)


You can find the English version of this post here.

Did you know that rats can learn to play hide-and-seek?

Many pets like to play, not only when they are young. But have you ever played hide-and-seek with one? And I’m not talking about only you hiding so that your dog can sniff you out. I’m talking about the game we probably all know from childhood where one person stays in one place, while the other hides and waits to be found by the first one. And afterwards, the roles are reversed!

Unfortunately, it wasn’t me playing hide-and-seek with rats, but researchers from Germany. They trained the rats to play both seeker and hider.

When seeking, rats were locked in a central box and released remotely once the researcher had hidden themselves behind one of several cardboard covers. As soon as the rat found the researcher, they got a reward. Not a tasty treat, but an interaction, like tickling, rough-and-tumble-like play and petting.

When hiding, the rat was placed in an open central box. The researcher sat next to it, loudly counting. The rat had 90 second to hide. If it was hidden behind a cover or in one of the boxes and stayed there till the researcher found it, it got a reward of interaction.

The rats were successful at both hiding and seeking and they could easily switch between the roles.

Moreover, they used strategies I recognise from my own childhood, even though they were not explicitly trained to use them!

When seeking rats moved more, checking different locations in a systematic manner and they used visual cues. They also checked previous hiding locations of humans more often (sometimes researchers kept on hiding in the same place) while rarely entering small boxes.

When hiding, their movement was more directed and they changed hiding locations between trials and stayed quiet (also in the ultrasound range they normally use for communication) while hiding.

And it seems that the rats were not playing just to get a reward, but that they actually had fun!

They performed joy jumps, and when found they often cut short the reward interaction, ran away and re-hid, thus prolonging the game and delaying the reward!

I wonder, shall I also train my rats to play hide-and-seek? But I have a feeling that they would rather choose pumpkin seeds as a reward than tickling…

***

You can watch the recording of the game here.

***

Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Czy wiesz, że można nauczyć szczury domowe zabawy w chowanego?

Większość naszych zwierząt lubi zabawę, nie tylko kiedy są młode. Ale czy kiedykolwiek bawiłeś się w chowanego ze swoim zwierzakiem? I nie mam na myśli chowania się przed psem i czekania, aż cię wywęszy. Mam na myśli grę, którą chyba wszyscy znamy z dzieciństwa. Jedna osoba pozostaje w miejscu przez pewien czas, a druga się chowa i czeka, aż pierwsza ją znajdzie. A potem zamiana ról!

Niestety to nie ja grałam ze swoimi szczurami w chowanego, ale naukowcy z Berlina. Nauczyli oni szczury zarówno szukania, jak i chowania się.

Gdy szczur miał za zadanie znaleźć człowieka, zamykano go w pudełku, które naukowiec otwierał zdalnie, kiedy się schował. Gdy szczur znalazł człowieka, dostawał nagrodę. Ale nie były to przysmaki, tylko fizyczna interakcja, taka jak łaskotanie, przepychanie ręką czy głaskanie.

Gdy szczur miał za zadanie się schować, pudełko, w którym był umieszczony, było otwarte, a naukowiec siedział przy nim nieruchomo i głośno odliczał. Szczur miał 90 sekund, aby się schować. Jeśli mu się to udało i pozostał w ukryciu aż do znalezienia przez człowieka, dostawał nagrodę w postaci interakcji.

Szczury potrafiły grać w chowanego zarówno jako szukający, jak i jako chowający się. I nie miały problemu ze zmianą roli.

Dodatkowo szczury stosowały strategie dobrze znane mi z dzieciństwa, choć nie były za nie bezpośrednio nagradzane.

Gdy szukały, więcej się poruszały i systematycznie sprawdzały różne miejsca, oraz używały wskazówek wzrokowych. Często sprawdzały też miejsca, w których człowiek poprzednio się schował (czasami naukowcy rzeczywiście chowali się w te same miejsca) i rzadko wchodziły do małych pudełek.

Gdy się chowały, ich ruch był bardziej ukierunkowany, a między rundami gry zmieniały miejsca ukrycia. W ukryciu pozostawały cicho (również w zakresie ultradźwięków, których zwykle używają do komunikacji).

I co najważniejsze, wydaje się, że szczury brały udział w grze nie dla nagrody, ale dla samej zabawy. Skakały z radości i często, gdy naukowiec je znalazł, uciekały i ponownie się chowały, przeciągając zabawę, a odraczając nagrodę.

Zastanawiam się, czy też nie nauczyć moich szczurów zabawy w chowanego. Ale myślę, że Kreska i Tokjo wolałyby jako nagrodę nasionka dyni zamiast łaskotania!

***

Jeśli chcesz zobaczyć nagranie z zabawy, znajdziesz je tutaj.

***

You can find the English version of this post here.

Did you know that birds can plan their next day’s breakfast?

A western scrub-jay

Many people think that only humans know about and plan for the future. They see animal behaviour that is useful for the future, like squirrels hiding nuts in autumn, as innate (instinctive). However, experiments show that animals can plan also in situations they would never experience in the wild.

For example, the western scrub-jays (North American birds related to crows) can plan ahead as far as their next day’s breakfast.

The experiments (which I will explain below) may seem complicated, but that’s precisely the point, to force the birds to use their cognitive abilities and not act instinctively. And I invite you to imagine you are a scrub-jay and play along as though you were taking part in the experiment.

Each bird was housed in a room that was divided into three compartments (see illustration below). The middle part was available the whole time. Every morning only one of the side compartments (kitchens) was opened, with each kitchen available every second day. In kitchen 1 there was always breakfast waiting, but in kitchen 2 there was never anything to eat. Therefore, every second day, the jays were hungry in the morning. A few hours later the other kitchen was also opened. From then, the food was freely available until evening.

Scrub-jays are famous for caching (hiding) food for later, but during most of the experiment they only got powdered peanuts that there were not able to cache.

After six days, after the birds had gotten used to the situation, they were given whole nuts in the evening, which they could store in ice-cube trays filled with corn cob placed in both kitchens.

If you were a western scrub-jay, where would you hide the food?

The birds hid most of the nuts in the same place that I expect most people would   – in the breakfast-free kitchen.

So, maybe they cached the food because they just love doing so, and did it in the place in which they experienced hunger (some other animals are known to do that) and it was just an instinctive behaviour?

A second experiment gives a strong indication that the western scrub-jays actually planned their breakfast. The basic setup of the experiment was the same, but now one kitchen provided powdered nuts and the other powdered dry dog food (this may sound weird but these birds like both types of food). On the evening of the sixth day, they got whole nuts and dog kibble.

What did the birds do? They hid more nuts in the “dog-food kitchen” and more dog food in the “nuts kitchen”. This way they had a multiple breakfast options, no matter which kitchen was open.

Not only humans like a varied breakfast, and can plan ahead to ensure it!

Experimental cage

Western scrub-jay’s photo from Msulis at English Wikipedia. – Transferred from en.wikipedia to Commons by Common Good using CommonsHelper., CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6658580

***

Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Czy wiesz, że ptaki potrafią zaplanować swoje śniadanie z wyprzedzeniem?

Modrowronka kalifornijska

Niektórzy uważają, że tylko ludzie planują przyszłość. Zachowania zwierząt, korzystne dla nich w przyszłości, na przykład ukrywanie orzechów jesienią przez wiewiórki, postrzegają jako wrodzone (instynktowne). Jednak eksperymenty pokazują, że zwierzęta potrafią planować w sytuacjach, których nigdy nie doświadczyłyby na wolności.

Przykładowo modrowronki kalifornijskie (ptaki z Ameryki Północnej spokrewnione z naszymi wronami i krukami) potrafią zaplanować swoje śniadanie z wyprzedzeniem.

Poniższy eksperyment może się wydawać dość skomplikowany, ale właśnie o to chodzi, żeby zwierzęta nie działały instynktownie, ale ruszyły głową. Ciebie też zapraszam do wczucia się w sytuację modrowronki i wyobrażenia sobie, że bierzesz udział w tym doświadczeniu.

Ptaki te były trzymane w pomieszczeniu, które mogło być przedzielone na trzy osobne części (patrz ilustracja poniżej). Środkowa część była dostępna cały czas. Codziennie rano, na zmianę, jedno z pomieszczeń zewnętrznych (kuchni) było otwierane. W kuchni 1 zawsze czekało na modrowronkę śniadanie, za to w kuchni 2 nie było nic do jedzenia. Co drugi dzień rano ptaki były więc głodne. Dopiero późnym rankiem druga kuchnia była otwierana i jedzenie było ogólnodostępne aż do wieczora.

Modrowronki są znane z tego, że chowają jedzenie na później. Jednak przez większość czasu trwania eksperymentu ptaki dostawały jedynie zmielone orzechy, których nie miały jak schować.

Szóstego dnia wieczorem, gdy ptaki przyzwyczaiły się do tej sytuacji, modrowronki dostały całe orzechy, które mogły schować w obu kuchniach (w przechowalniach – tackach na lód wypełnionych wiórami kukurydzianymi,).

Jeśli byłbyś modrowronką, to gdzie schowałbyś jedzenie?

Modrowronki schowały jedzenia głównie tam, gdzie pewnie większość ludzi by to zrobiła – w kuchni, w której rano nie było śniadania (kuchnia 2).

Ale może ptaki schowały jedzenie tylko dlatego, że uwielbiają to robić i zrobiły to w miejscu, gdzie były głodne (robią tak też inne zwierzęta) i było to jedynie instynktowne zachowanie?

By to sprawdzić naukowcy przeprowadzili drugi eksperyment. Ogólne zasady były takie same, ale tym razem obydwie kuchnie miały rano jedzenie, z tym że w jednej były zawsze mielone orzechy, a w drugiej mielona psia sucha karma (może wydaje się to dziwne, ale modrowronki ją lubią). Szóstego dnia wieczorem ptaki dostały całe orzechy i całe psie chrupki.

I co zrobiły? Schowały więcej orzechów w kuchni, gdzie rano dostawały suchą karmę, a suchą karmę schowały w „orzechowej” kuchni. W ten sposób następnego dnia miały na śniadanie wybór, niezależnie od tego, która kuchnia była otwarta.

Zatem nie tylko ludzie lubią urozmaicone śniadania i potrafią je sobie zaplanować!

Schemat pomieszczenia eksperymentalnego

Zdjęcie modrowronki: Msulis at English Wikipedia. – Transferred from en.wikipedia to Commons by Common Good using CommonsHelper., CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6658580

***

English version of this post can be found here.

Czy wiesz, że nie wszystkie bociany odlatują na zimę do ciepłych krajów?

Bociany białe na pastwisku w Holandii (jesień 2020).

Parę dni temu, pierwszy raz w środku zimy, zobaczyłam parę bocianów. Spacerowały po pastwisku, szukając jedzenia. Nie przejmowały się pasącymi się opodal końmi ani nielicznymi rowerzystami, takimi jak ja, przejeżdżającymi w odległości jakichś 50-70 m od nich. Może były to te same bociany, które widziałam na innej łące jesienią (na zdjęciu)?

Wprawdzie te obserwacje zrobiłam w Holandii, gdzie zima jest łagodniejsza (w tym roku nie widziałam jeszcze śniegu, a temperatura w dzień to około 5°C), ale i w Polsce można zimą zobaczyć bociany. Jest to jednak – jak na razie – rzadkość, bo zdecydowana większość tych ptaków odlatuje w sierpniu i wrześniu do Afryki wschodniej, a wraca dopiero między marcem a majem.

Dlaczego napisałam, że bociany zimą w Polsce to jak na razie rzadkość? Bo wydaje się, że działalność ludzi sprzyja zimowaniu tych ptaków w Europie. Zmiany klimatu powodują, że zimy są łagodniejsze. Dodatkowo ptaki mogą wykorzystać do jedzenia odpadki, na przykład z wysypisk śmieci. Podróż do Afryki jest bardzo niebezpieczna i zostanie na północy może się opłacać.

Jeśli zobaczysz w Polsce bociana zimą (między październikiem a lutym), to zarejestruj* swoją obserwację na stronie https://www.ornitho.pl/ i proszę daj mi także znać.

Ale nie strasz tych ptaków i nie próbuj do niech podchodzić. Zima jest dla nich trudnym okresem, nie potrzebują więcej stresu. Tylko jeśli wydają się naprawdę chore, na przykład mają złamane skrzydło, poinformuj ośrodek rehabilitacji zwierząt (jeśli jest jakieś w twojej okolicy) albo radę miasta/gminy.

Jeśli zima jest bardzo mroźna lub utrzymuje się gruba warstwa śniegu, możesz bociany dokarmiać surowym, nieprzetworzonym mięsem. Ale tylko w bezpiecznych dla nich miejscach!

Miej oczy szeroko otwarte, może uda ci się zrobić zdjęcie bociana na śniegu!

* w ten sposób przyczynisz się do lepszego zrozumienia zjawiska zimowania bocianów w Polsce.