Tag Archives: Zabawa

Czy wiesz, że koty domowe… ?

Tym razem parę, moim zdaniem, ciekawych i mniej znanych informacji o zachowaniu kotów domowych. Piszę głównie o wynikach różnych badań naukowych, które pokazują ogólne tendencje. Możliwe, że twój kot zachowuje się inaczej lub ma inne preferencje, co może wynikać z osobowości, doświadczenia i rasy. Jeśli tak jest, daj mi znać.

… jako jedyne* koty noszą ogon do góry?

Ogon podniesiony pionowo do góry jest znakiem przyjaznych intencji. Gdy dwa koty się spotykają, często ten, który jest niżej w hierarchii (albo czuje się na słabszej pozycji) pierwszy podnosi ogon. Koty używają tego sygnału przyjaznych zamiarów także względem ludzi.

Ale dzikie koty, od których pochodzi kot domowy, nie okazują takiego zachowania względem siebie. Jedna z teorii głosi, że podnoszenie ogona do góry wyewoluowało w starożytnym Egipcie, gdzie koty były hodowane w wielkich grupach (sytuacja nietypowa dla tych zwierząt), i jasny sygnał przyjaznych zamiarów pozwolił unikać niepotrzebnych konfliktów.

… wolą inne zabawki, kiedy są głodne?

Gdy koty są głodne, częściej zdobywają się na odwagę, by zaatakować większą zdobycz. Podobny efekt można zaobserwować w kontekście zabawy – koty zwykle wolą zabawki rozmiaru myszy, ale gdy są głodne, wybierają raczej takie wielkości szczura. U dzikich zwierząt głód zwykle obniża ochotę do zabawy. To wszystko sugeruje, że u kotów domowych zabawa i polowanie mało się od siebie różnią.

… są mniej agresywne, gdy mają okazję do zabawy?

Zbyt mało zabawy i mało stymulujące otoczone może przyczyniać się do wzrostu agresji u kotów (i psów).

Także dorosłe koty potrzebują zabawy, choć chcą się bawić zwykle tylko 2-3 minuty na raz. Jeśli chciałbyś się bawić ze swoim kotem dłużej, to poczekaj, aż on sam zainicjuje interakcję. Badania sugerują, że gdy to kot, a nie człowiek, zainicjuje zabawę, to średnio trwa ona dłużej. Koty wolą wędkę poruszaną przez człowieka niż nieruchome zabawki. I oczywiście nowe zabawki są ciekawsze niż stare**.

Dodatkowo zabawa z wędką zmniejsza częstotliwość polowania kotów na dzikie zwierzęta.

… mają pożytek z kocimiętki?

Wiele kotów (także dzikich, jak ryś, lampart czy lew) reaguje żywiołowo na kocimiętkę. Zaczynają pocierać o nią głowę i się w niej tarzać. Zapach tej rośliny aktywuje w czworonogach system nagrody i wydzielanie endorfin, podobnie jak opium u ludzi. Jednak kocimiętka nie jest dla kotów uzależniająca i dlatego jest często dodawana przez producentów do zabawek.

Okazuje się jednak, że w reakcji na kocimiętkę chodzi o coś więcej niż euforię. Kocimiętka zawiera substancje, które odstraszają komary i inne owady. Przy pocieraniu te substancje przenoszą się na sierść kota i staje się on mniej atrakcyjny dla komarów. Koty polują z zasadzki, przez powolne skradanie się do ofiary lub nieruchome czekanie na dogodny moment do ataku. Nie mogą wtedy bronić się aktywnie przed owadami i dlatego środek na komary z kocimiętki jest świetnym rozwiązaniem (tak przy okazji – substancje z kocimiętki odstraszają komary, także gdy jest nimi posmarowana skóra człowieka).


* Prawdę mówiąc, lwy – jedyne dzikie koty, które żyją w grupach – też podnoszą ogony do góry w niektórych przyjaznych interakcjach z innymi. Jednak nigdy nie widziałam lwa chodzącego z tak wysoko podniesionym ogonem jak koty domowe. I to zachowanie na pewno wyewoluowało niezależnie u naszych pupili.

** Mała sugestia z mojej strony: aby dzieci nie znudziły się wszystkimi swoimi zabawkami, dobrze jest ukryć niektóre z nich. Po kilku dniach/tygodniach/miesiącach chowasz inne zabawki, a oddajesz stare, które teraz znowu są atrakcyjne. Spodziewam się, że to działa również u kotów.


The English version of this post can be found here.


Zdjęcie: EVG Culture z Pexels.com

Czy wiesz, że dzikie zwierzęta lubią kołowrotki do biegania?

Mysz i żaba na kołowrotku

Uwielbiam proste, nietypowe doświadczenia naukowe, które prowadzą do zaskakujących wyników, szczególnie jeśli mogę przy okazji obejrzeć filmy z dzikimi zwierzętami w nowej sytuacji.

Badania, które opiszę poniżej, były raczej eksperymentem w potocznym znaczeniu tego słowa – sprawdzeniem, co się stanie, gdy… postawimy kołowrotki do biegania w ogrodzie!

Kołowrotki takie najczęściej wstawia się do klatek naszych małych pupili – myszek czy chomików (szczury niespecjalnie je lubią), po to by zapewnić im więcej ruchu. W tym samym celu daje się je zwierzętom laboratoryjnym. Kołowrotków używa się także w badaniach nad wpływem ruchu na zdrowie zwierząt. Jednak niektórzy uważają, że bieganie w kołowrotku to nienaturalne zachowanie -wynik nudy, stresu czy wręcz zaburzeń psychicznych wynikających z życia w klatce.

Jeśli byłoby tak naprawdę, to dzikie zwierzęta nie biegałyby w kołowrotkach. Prawda?

Parę lat temu naukowcy z Holandii postanowili to sprawdzić. Postawili jeden kołowrotek na niedostępnych dla ludzi wydmach i jeden w podmiejskiej, pełnej zieleni okolicy. Przy każdym z nich zamontowali czujnik ruchu i kamerę. Wszystko to umieścili w klatce, do której mogły dostać się tylko małe zwierzęta (nie większe niż szczur).

Zgadniecie, jakie zwierzęta uchwyciły kamery? Na kołowrotkach „biegały” głownie myszy, ale też szczury i ryjówki, a nawet ślimaki nagie i żaby! A brano pod uwagę tylko przypadki, w których kołowrotek poruszał się w jednym kierunku, bo jeśli na kołowrotku znajdował się ślimak skorupkowy, to ruch kołowrotka był raczej chaotyczny i nie można było mówić o „bieganiu”.

Oglądając nagranie z przeprowadzonego doświadczenia, miałam wrażenie, że kiedy na kołowrotku był ślimak, to sunął po nim nie dla przyjemności, ale ponieważ nie wiedział, jak z niego zejść. Natomiast w przypadku myszy sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

Najczęściej, tak samo jak w niewoli, na kołowrotku biegały młode myszki. I choć w większości przypadków myszy biegały na kołowrotku poniżej minuty, to dość często (około 20% przypadków) – dłużej, a jedna mysz biegała nawet przez 18 minut! Myszy nigdy nie chodziły na kołowrotku, zawsze biegały, a maksymalna prędkość (5,7 km/h) była większa niż ta zanotowana w laboratorium (5,1 km/h). W dodatku czasami myszy (ale także szczury, ryjówki i żaby!) opuszczały kołowrotek, by wrócić do niego w ciągu paru minut i dalej biegać (albo skakać).

Zatem wszystko wskazuje na to, że bieganie w kołowrotku jest dla zwierząt dobrowolnym zachowaniem, które może sprawiać im przyjemność.

To doświadczenie przypomniało mi, jaką frajdę miałam jako dziecko w beczce śmiechu w wesołym miasteczku… Albo jak dobrowolnie biegałam na bieżni w siłowni…


Nagrania dzikich zwierząt na kołowrotku znajdziesz tutaj.


Zdjęcie i informacje: Meijer & Robberts (2014)


English version of this post can be found here.

Czy wiesz, że można nauczyć szczury domowe zabawy w chowanego?

Większość naszych zwierząt lubi zabawę, nie tylko kiedy są młode. Ale czy kiedykolwiek bawiłeś się w chowanego ze swoim zwierzakiem? I nie mam na myśli chowania się przed psem i czekania, aż cię wywęszy. Mam na myśli grę, którą chyba wszyscy znamy z dzieciństwa. Jedna osoba pozostaje w miejscu przez pewien czas, a druga się chowa i czeka, aż pierwsza ją znajdzie. A potem zamiana ról!

Niestety to nie ja grałam ze swoimi szczurami w chowanego, ale naukowcy z Berlina. Nauczyli oni szczury zarówno szukania, jak i chowania się.

Gdy szczur miał za zadanie znaleźć człowieka, zamykano go w pudełku, które naukowiec otwierał zdalnie, kiedy się schował. Gdy szczur znalazł człowieka, dostawał nagrodę. Ale nie były to przysmaki, tylko fizyczna interakcja, taka jak łaskotanie, przepychanie ręką czy głaskanie.

Gdy szczur miał za zadanie się schować, pudełko, w którym był umieszczony, było otwarte, a naukowiec siedział przy nim nieruchomo i głośno odliczał. Szczur miał 90 sekund, aby się schować. Jeśli mu się to udało i pozostał w ukryciu aż do znalezienia przez człowieka, dostawał nagrodę w postaci interakcji.

Szczury potrafiły grać w chowanego zarówno jako szukający, jak i jako chowający się. I nie miały problemu ze zmianą roli.

Dodatkowo szczury stosowały strategie dobrze znane mi z dzieciństwa, choć nie były za nie bezpośrednio nagradzane.

Gdy szukały, więcej się poruszały i systematycznie sprawdzały różne miejsca, oraz używały wskazówek wzrokowych. Często sprawdzały też miejsca, w których człowiek poprzednio się schował (czasami naukowcy rzeczywiście chowali się w te same miejsca) i rzadko wchodziły do małych pudełek.

Gdy się chowały, ich ruch był bardziej ukierunkowany, a między rundami gry zmieniały miejsca ukrycia. W ukryciu pozostawały cicho (również w zakresie ultradźwięków, których zwykle używają do komunikacji).

I co najważniejsze, wydaje się, że szczury brały udział w grze nie dla nagrody, ale dla samej zabawy. Skakały z radości i często, gdy naukowiec je znalazł, uciekały i ponownie się chowały, przeciągając zabawę, a odraczając nagrodę.

Zastanawiam się, czy też nie nauczyć moich szczurów zabawy w chowanego. Ale myślę, że Kreska i Tokjo wolałyby jako nagrodę nasionka dyni zamiast łaskotania!

***

Jeśli chcesz zobaczyć nagranie z zabawy, znajdziesz je tutaj.

***

You can find the English version of this post here.