Monthly Archives: April 2021

Czy wiesz, że koty domowe… ?

Tym razem parę, moim zdaniem, ciekawych i mniej znanych informacji o zachowaniu kotów domowych. Piszę głównie o wynikach różnych badań naukowych, które pokazują ogólne tendencje. Możliwe, że twój kot zachowuje się inaczej lub ma inne preferencje, co może wynikać z osobowości, doświadczenia i rasy. Jeśli tak jest, daj mi znać.

… jako jedyne* koty noszą ogon do góry?

Ogon podniesiony pionowo do góry jest znakiem przyjaznych intencji. Gdy dwa koty się spotykają, często ten, który jest niżej w hierarchii (albo czuje się na słabszej pozycji) pierwszy podnosi ogon. Koty używają tego sygnału przyjaznych zamiarów także względem ludzi.

Ale dzikie koty, od których pochodzi kot domowy, nie okazują takiego zachowania względem siebie. Jedna z teorii głosi, że podnoszenie ogona do góry wyewoluowało w starożytnym Egipcie, gdzie koty były hodowane w wielkich grupach (sytuacja nietypowa dla tych zwierząt), i jasny sygnał przyjaznych zamiarów pozwolił unikać niepotrzebnych konfliktów.

… wolą inne zabawki, kiedy są głodne?

Gdy koty są głodne, częściej zdobywają się na odwagę, by zaatakować większą zdobycz. Podobny efekt można zaobserwować w kontekście zabawy – koty zwykle wolą zabawki rozmiaru myszy, ale gdy są głodne, wybierają raczej takie wielkości szczura. U dzikich zwierząt głód zwykle obniża ochotę do zabawy. To wszystko sugeruje, że u kotów domowych zabawa i polowanie mało się od siebie różnią.

… są mniej agresywne, gdy mają okazję do zabawy?

Zbyt mało zabawy i mało stymulujące otoczone może przyczyniać się do wzrostu agresji u kotów (i psów).

Także dorosłe koty potrzebują zabawy, choć chcą się bawić zwykle tylko 2-3 minuty na raz. Jeśli chciałbyś się bawić ze swoim kotem dłużej, to poczekaj, aż on sam zainicjuje interakcję. Badania sugerują, że gdy to kot, a nie człowiek, zainicjuje zabawę, to średnio trwa ona dłużej. Koty wolą wędkę poruszaną przez człowieka niż nieruchome zabawki. I oczywiście nowe zabawki są ciekawsze niż stare**.

Dodatkowo zabawa z wędką zmniejsza częstotliwość polowania kotów na dzikie zwierzęta.

… mają pożytek z kocimiętki?

Wiele kotów (także dzikich, jak ryś, lampart czy lew) reaguje żywiołowo na kocimiętkę. Zaczynają pocierać o nią głowę i się w niej tarzać. Zapach tej rośliny aktywuje w czworonogach system nagrody i wydzielanie endorfin, podobnie jak opium u ludzi. Jednak kocimiętka nie jest dla kotów uzależniająca i dlatego jest często dodawana przez producentów do zabawek.

Okazuje się jednak, że w reakcji na kocimiętkę chodzi o coś więcej niż euforię. Kocimiętka zawiera substancje, które odstraszają komary i inne owady. Przy pocieraniu te substancje przenoszą się na sierść kota i staje się on mniej atrakcyjny dla komarów. Koty polują z zasadzki, przez powolne skradanie się do ofiary lub nieruchome czekanie na dogodny moment do ataku. Nie mogą wtedy bronić się aktywnie przed owadami i dlatego środek na komary z kocimiętki jest świetnym rozwiązaniem (tak przy okazji – substancje z kocimiętki odstraszają komary, także gdy jest nimi posmarowana skóra człowieka).


* Prawdę mówiąc, lwy – jedyne dzikie koty, które żyją w grupach – też podnoszą ogony do góry w niektórych przyjaznych interakcjach z innymi. Jednak nigdy nie widziałam lwa chodzącego z tak wysoko podniesionym ogonem jak koty domowe. I to zachowanie na pewno wyewoluowało niezależnie u naszych pupili.

** Mała sugestia z mojej strony: aby dzieci nie znudziły się wszystkimi swoimi zabawkami, dobrze jest ukryć niektóre z nich. Po kilku dniach/tygodniach/miesiącach chowasz inne zabawki, a oddajesz stare, które teraz znowu są atrakcyjne. Spodziewam się, że to działa również u kotów.


The English version of this post can be found here.


Zdjęcie: EVG Culture z Pexels.com

Czy wiesz, że dzikie myszy żyjące w bliskim sąsiedztwie z ludźmi, są lepsze w rozwiązywaniu problemów?

Mysz domowa

Działalność człowieka przekształca środowisko tak bardzo, że wiele gatunków zwierząt traci miejsce do życia. Ale są też takie gatunki (choć jest ich mniejszość), które potrafią w pewnym stopniu dostosować się do nowej rzeczywistości, a nawet bardzo dobrze sobie w niej radzić. Życie w mieście to hałas, zanieczyszczenia i mniej roślinności, ale także – dodatkowe źródło jedzenia przez cały rok, w postaci resztek z naszego stołu oraz mniej naturalnych wrogów (choć dużym zagrożeniem dla ptaków są koty).

Życie w pobliżu ludzi ma wpływ na zachowanie zwierząt – na przykład wiele ptaków śpiewa w wyższych frekwencjach, by odróżnić się od hałasu ulicznego. Badania na ptakach pokazują też, że te żyjące w mieście są lepsze w rozwiązywaniu problemów. Radzenie sobie z nowymi problemami wydaje się być jedną z ważniejszych umiejętności w szybko zmieniającym się i nienaturalnym środowisku stworzonym przez człowieka.

Niedawno naukowcy pokazali, że również myszy żyjące w pobliżu ludzi są lepsze w rozwiązywaniu problemów i – przynajmniej u jednego gatunku – jest to wrodzona zdolność, będąca wynikiem ewolucji, a nie wynik doświadczenia życiowego.

Myszy z miasta a myszy ze wsi

Na potrzeby pierwszego doświadczenia naukowcy złapali myszy polne (inaczej myszarki polne) w mieście i w okolicach rolniczych. Po roku pobytu w laboratorium, gdzie wszystkie myszy były traktowane tak samo, przystąpiono do testów.

Myszy dostały różne zestawy-łamigłówki (w tym domek z LEGO – nie tylko ja wpadam na takie pomysły), które po otworzeniu – przez pociągnięcie, popchnięcie czy przesunięcie różnych elementów – dawały dostęp do jedzenia. Myszom, które były złapane w mieście, częściej udawało się rozwiązać te zagadki.

Nie było to jednak związane z tym, że myszy z okolic wiejskich bały się dziwnych przedmiotów, bo szybciej podchodziły do zestawów i – te, które nie umiały rozwiązać problemu – dłużej przy nich „majstrowały”. Miejskie i wiejskie myszy, którym udało się rozwiązać problem, potrzebowały na to tyle samo czasu.

Jak już pisałam, doświadczenie było przeprowadzone na myszach, które początek życia spędziły na wolności i jest możliwe, że wtedy rozwinęły (mniej lub bardziej) swoje zdolności rozwiązywania problemów – inaczej w warunkach miejskich, a inaczej w wiejskich.

Długotrwała koegzystencja z człowiekiem

By sprawdzić, jakie jest znaczenie długotrwałej koegzystencji z człowiekiem, ci sami naukowcy przeprowadzili badania nad innym gatunkiem myszy – myszą domową. Jest to gatunek synantropijny, czyli występuje właściwie tylko w okolicach bytowania człowieka (do tego gatunku zaliczają się też myszy laboratoryjne i różne rasy domowych pupili).

Wyodrębnia się różne podgatunki myszy domowej, które w różnym okresie związały się z działalnością człowieka: od około 12 do 4 tysięcy lat temu*. Każdy z tych podgatunków miał więc różną ilość czasu, by dostosować się w procesie ewolucji do środowiska zmienionego przez człowieka (nawet jeśli środowisko życia ludzi też się bardzo zmieniło w ciągu tysięcy lat). By zlikwidować wpływ doświadczenia życiowego poszczególnych myszy na wyniki badań, naukowcy nie badali osobników złapanych w terenie, ale ich potomków, po paru pokoleniach w laboratorium i życiu w tych samych warunkach.

Przystosowanie do życia z człowiekiem

Potomkowie dzikich myszy byli poddani tym samym testom co myszy polne w poprzednim doświadczeniu. Okazało się, że im dłużej podgatunek myszy jest związany z człowiekiem, tym większa szansa, że jego przedstawiciel rozwiąże problem. I nie ma znaczenia czas, w którym myszy różnych podgatunków podchodzą do zestawów czy poziom strachu przed nowym środowiskiem.

Ponieważ wszystkie zwierzęta całe życie przebywały w tych samych warunkach, badania te pokazują, że podgatunki myszy domowych różnią się wrodzonymi zdolnościami radzenia sobie z nowymi problemami. Czyli wygląda na to, że przebywanie w bliskości ludzi wpłynęło na ewolucję zdolności poznawczych dzikich zwierząt.


* W doświadczeniu przebadano trzy podgatunki: mysz pospolitą (Mus musculus domesticus) – związaną z człowiekiem przez około 11-13 tysięcy lat; mysz domową właściwą (Mus musculus musculus) – około 8 tysięcy lat i mysz kasztanową (Mus musculus castaneus) – pomiędzy 7600 a 3800 lat.


Zdjęcie: 4028mdk09, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11056096


The English version of this post can be found here.

Did you know that wild mice that live near people are better at solving problems?

House mouse

Human activity is transforming the environment so much that many animal species are losing their place to live. But there are also a minority of species that can adapt to the new reality to some extent, or even prosper in it. Although life in the city means noise, pollution and less vegetation, there are also positive sides: an additional source of food all year round (in the form of leftovers from our tables) and fewer natural enemies (although cats are a big threat for many birds).

Living around people has an impact on animal behavior – for example, many birds in cities sing at higher frequencies to distinguish themselves from traffic. Research on birds also indicates that those living in urban areas are better problem solvers.

Coping with new problems seems to be one of the most important cognitive skills needed in the rapidly changing and unnatural environment created by humans. Recently, scientists have shown that mice that live close to humans are better problem solvers and, in at least one species, this is an innate ability that is a result of evolution, instead of something they learned during life.

Urban versus rural mice

In the first experiment, scientists caught striped field mice in the city and in rural areas. After treating all mice the same for a year in the laboratory, the tests began.

The mice were given various problem-solving set-ups (including a LEGO house – I’m not the only one who comes up with such ideas) which when opened – by pulling, pushing or moving various elements – gave them access to food.

Mice that were caught in the city were more likely to solve these problems. This couldn’t be explained by a fear of strange objects in the rural mice, because they actually approached the set-ups sooner and interacted with them longer.

As I wrote above, this experiment was carried out on mice that were born and grew up in the wild and it is possible that they could develop their cognitive abilities then – differently in rural and urban areas.

Long-term coexistence with humans

To find out the importance of long-term coexistence with humans, the same scientists conducted research on another species of mice – the house mouse. It is a synanthropic species that occurs almost exclusively near humans (this species also includes laboratory mice and various breeds of domestic pets).

There are several subspecies of domestic mice that have been associated with humans for different lengths of time: the Western European house mouse (Mus musculus domesticus) – about 11-13 thousand years, the Eastern European house mouse (Mus musculus musculus) – about 8,000 years, and the southeastern Asian house mouse (Mus musculus castaneus) – between 7,600 and 3,800 years. Thus, each of these subspecies had more or less time to adapt, through evolution, to humans’ changes to the environment (even if the living environment of people also changed a lot over these thousands of years). To eliminate the influence of individual mice’s life experience on the research, scientists did not study wild mice caught in the field, but studied their descendants, after several generations in the laboratory under constant conditions.

Adapting to life with humans

The descendants of the wild house mice were subjected to the same problem-solving tests as the field mice in the previous experiment. It turned out that the longer a mouse subspecies was associated with humans, the more likely it was to solve the problems. And this couldn’t be explained by the differences between subspecies in the time they took to approach the set-ups, or the differences in fear of a new environment.

Since all these experimental animals had lived under the same conditions throughout their lives, these studies show that different subspecies differ in their innate ability to deal with new problems. It seems that over the course of generations, coexistence with humans influenced the evolution of cognitive skills in wild animals.


Photo based on 4028mdk09, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11056096


Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Rats in action 2 / Szczury w akcji 2

After a handful of attempts (for video of the first trials see here) my rats figured out how to open my LEGO puzzle boxes. It took them the longest to realise how to open the door of the DUPLO house. Tokyo was more interested than Stripe in the whole affair and is better at the ask.


Po paru próbach (film z pierwszych prób możesz naleźć tutaj) moje szczury nauczyły się otwierać pudełka-łamigłówki. Najtrudniejsze okazało się otwieranie drzwi do domku z DUPLO. Tokjo okazała większe zainteresowanie pudełkami i nauczyła się je otwierać szybciej.

Did you know how smart chickens are?

When I was a child, I often went to visit my grandmother in the countryside. She had a small flock of chickens that freely roamed the front yard. At that time, I was mostly interested in exotic animals and paid little attention to the chickens. But now I regret that I didn’t observe their behaviour more, as chickens’ cognitive skills are more advanced than many people think.

Logical inference

Wild and free-range chickens live in groups with a hierarchical social structure. There is one dominant rooster and a dominant hen, subordinates of both sexes and chicks. The subordinates are not all equal, but form a so-called pecking order. Chickens can peck others who are lower in the hierarchy without fear of retaliation. If a new chicken is added to the group it has to find its place in the pecking order. But that does not mean that it has to fight each other chicken. Chickens watch each other’s fights and can draw conclusions from the results.

For example, if a new chicken beat a chicken that is dominant over the observer, the observer should avoid fights with the new chicken (if the new one is stronger than the dominant one, then the new one must be stronger than the observer). But if the new chicken lost to the dominant, then it might be worth it to attack the new chicken as there is a chance of winning. Chicken behaviour seems to indeed follow this logic. It is an example of self-assessment combined with transitive interference – a reasoning ability that humans develop only at the age of seven.

Numerical abilities

Even a few days old chicks can count, add and subtract (at least up to five). For example, in one experiment researchers showed chicks two sets of balls and then hid them behind two opaque screens. Afterwards they moved the balls between the screens, one ball at the time, while the chicks watched it. Afterwards chicks were able to indicate the screen behind which more balls were hidden.

Self-control

When given the choice between two keys to peck, one of which gave brief access to food after a brief delay, and one of which gave much longer access to food after a longer delay, hens preferred the second option. Therefore, they were willing to wait a longer time for a greater reward.  In other words, chicken pass a kind of marshmallow test for self-control!

Communication and manipulation

I wrote some time ago about hens paying attention to great tit alarm calls. But chickens of course also listen to each other. They can adjust their calls to a specific situation and they can even cheat.

Roosters give one alarm call when they spot a bird of prey and a different one for a terrestrial predator (for example a raccoon). And hens react appropriately to each call and situation. When the rooster is in a safe place (for example under the cover of bushes), it will call longer. It seems to understand that it is safe from the predator.

Roosters also have a specific call and behavioural display they use to notify hens when they find tasty food, in order to increases their mating chances.  However, if a subordinate rooster finds food when a dominant rooster is nearby, it will only perform the display and omit the call, reducing the risk that the dominant rooster will notice him and chase him away. But when the dominant rooster is distracted by something else, subordinate roosters will also call.

Sometimes a rooster cheats and calls even if he doesn’t find food, but hens quickly learn not to trust this male.

Personality and its consequences

Like many other species that have been studied, chickens have personalities.

Some hens tend to be more nervous than others, which in turn affect their chicks’ stress level. Roosters’ personalities can affect result of a fight. If two roosters of the same size fight, the outcome can be predicted by studying their typical behaviour: usually the bolder, more active, more explorative and more vigilant individual wins.


These are just some examples of chickens’ cognitive abilities. Additionally, they have time perception, episodic memory, emotions and other skills often attributed to “more advanced” animals. They are much more than just “machines” for egg and meat production.

If you have a chance to observe (relatively) free-range chickens, take the opportunity to have a closer look at their behaviour. And if you want, let me know what you saw.


Photo: Quang Nguyen Vinh, Pexels.com


Polską wersję tego wpisu możesz znaleźć tutaj.

Czy wiesz, że kury są mądre?

Gdy byłam dzieckiem, często jeździłam do babci na wieś. Miała ona stadko kur, które chodziły swobodnie po podwórku. Wtedy interesowałam się raczej egzotycznymi zwierzętami i nie zwracałam na kury zbytniej uwagi. A teraz żałuję, że nie przyjrzałam się ich zachowaniu bliżej, bo inteligencja i zdolności poznawcze tych ptaków są bardziej rozwinięte, niż wielu ludzi uważa.

Wnioskowanie przechodnie

Stada kur mają określoną hierarchię. Jest jedna dominująca kura, która ma pierwsza dostęp do jedzenia i może dziobać inne bez żadnych konsekwencji. Każda z podporządkowanych kur znajduje się gdzieś w hierarchii dziobania, może dziobać jedne kury, ale jest dziobana przez inne. Gdy w stadzie pojawi się nowa kura, też musi się wpasować w hierarchię. Nie znaczy to jednak, że musi z każdą kurą walczyć, by zdobyć wyższą pozycję. Kury obserwują inne walczące kury i wyciągają wnioski z wyniku walki.

Na przykład, jeśli jakaś kura widzi, że kura, która jest wyżej w hierarchii od niej została pokonana przez nową kurę, to nie powinna z nową kurą walczyć, tylko of razu się podporządkować (według logiki: jeśli nowa jest silniejsza od kury, która jest silniejsza od obserwującej, to nowa musi być silniejsza od obserwującej). Jeśli jednak nowa kura przegra z dominującą kurą, to obserwująca kura może uznać, że warto zaatakować nową, bo jest szansa wygrania. Zachowanie kur potwierdza właśnie takie rozumowanie. Jest to przykład samooceny połączonej z wnioskowaniem przechodnim, czyli zdolnością logicznego myślenia, która u ludzi pojawia się około siódmego roku życia.

Zdolności numeryczne

Nawet młode pisklęta potrafią liczyć, dodawać i odejmować (przynajmniej do pięciu). W jednym z eksperymentów badacz schował za nieprzeźroczystymi przesłonami piłki, tak by kurczaki to widziały, a potem parę razy przekładał po jednej piłce zza jednej przesłony za drugą. Gdy skończył, kurczaki potrafiły wskazać zasłonę, która skrywała więcej piłek.

Samokontrola

Kury wolą poczekać dłużej na większą nagrodę. Gdy miały do wyboru dziobnięcie zielonego guzika – co dawało dostęp do jedzenia przez 3 s z 2 s opóźnieniem i dziobnięcie czerwonego guzika – co dawało dostęp do jedzenia przez 22 sekundy z 6 s opóźnieniem, to dużo częściej wybierały tą drugą opcję (kolor guzika nie miał znaczenia). A więc kury zdają coś w rodzaju testu cukierka (test marshmallow) na samokontrolę!

Komunikacja i manipulacja

Kiedyś pisałam, że kury słuchają sikorek. Ale słuchają się też nawzajem. Potrafią również dostosować nawoływania do sytuacji, a nawet oszukiwać.

Na przykład kogut wydaje różne sygnały alarmowe zależnie od tego, czy widzi ptaka drapieżnego czy wroga naziemnego (na przykład szopa). A kury odpowiednio reagują. Koguty nawołują dłużej, jeśli same są bezpieczne pod osłoną roślinności. Wydaje się więc, że rozumieją, kiedy są niewidoczne dla drapieżników.

Często koguty nawołują, gdy znajdą pożywienie, by tym sposobem przypodobać się kurom. Robią to, używając głosu i specyficznego zachowania. Gdy jakiś kogut, który jest niżej w hierarchii (jeśli kogutów w stadzie jest więcej, to też tworzą hierarchię dziobania) znajdzie pożywienie, a bardziej dominujący kogut jest w pobliżu, to ten podporządkowany będzie tylko wykonywał ruchy, by przyciągnąć kury, zmniejszając ryzyko tego, że dominujący kogut go zauważy i przegoni. Ale jeśli dominujący kogut zajęty jest czymś innym, podporządkowany doda sygnały dźwiękowe.

Czasami kogut oszukuje i nawołuje kury, nawet jeśli nie znajdzie jedzenia. Ale te szybko się uczą, że takiego koguta nie warto słuchać.

Osobowość i jej znaczenie

Jak chyba większość przebadanych zwierząt, kury (i koguty) różnią się między sobą osobowością.

Kury mogą być bardziej lub mniej nerwowe, co wpływa na poziom stresu pisklaków. Osobowość kogutów ma znaczenie w walkach. Jeśli spotkają się dwa koguty tej samej wielkości, to najczęściej wygra (tak jak u ludzi?) ten, który zwykle (nie tylko w walce) jest bardziej śmiały, aktywny i czujny.


To tylko parę przykładów tego, do czego zdolne są kurczaki, kury i koguty. Dodatkowo ptaki te mają pojęcie czasu, pamięć epizodyczną, emocje i wiele innych cech, które często przypisywane są tylko „bardziej rozwiniętym” zwierzętom. To mądre stworzenia i nie traktujmy ich jedynie jako „maszynek” do produkcji jajek czy mięsa.

A jeśli masz okazję poobserwować kury na (w miarę) wolnym wybiegu, to skorzystaj z okazji, i jeśli chcesz – napisz do mnie, co zaobserwowałeś.


Zdjęcie: Quang Nguyen Vinh, Pexels.com