Category Archives: Po polsku

Czy wiesz, że ślimaki mają tysiące małych ząbków?

Zęby ślimaka morskiego Aplysia juliana

Ślimaki mogą jeść praktycznie wszystko. Niektóre, ku rozpaczy ogrodników (w tym mnie) zjadają świeże rośliny. Inne jedzą zwierzęta, takie jak dżdżownice lub nawet inne ślimaki, odpady zwierzęce, gnijącą roślinność lub grzyby. Niektóre gatunki jedzą jeden rodzaj pokarmu, inne są mniej wybredne, ale praktycznie wszystkie ślimaki lądowe używają swoich malutkich ząbków podczas żerowania.

Ślimaki nie przeżuwają pokarmu przed “połknięciem”, ale zeskrobują i rozdrabniają go za pomocą narządu zwanego tarką albo radulą. Jest ona nieco podobna do naszego języka, ale pokryta wieloma rzędami maleńkich ząbków. Ślimak wystawia swoją tarkę na zewnątrz, aby zeskrobać pokarm. Jeśli pokarm jest w większym kawałku, np. liść, ślimaki mogą go przeciąć szczęką (ślimaki mają tylko jedną – górną) przed rozdrobnieniem.

Ślimak zgarniający jedzenie za pomocą swojej tarki/raduli – zęby pokazane jako zygzaki

Liczba, wielkość, kształt i rozmieszczenie zębów na tarce różnią się u poszczególnych gatunków. Niektóre ślimaki mają ponad 100 000 zębów. Właściwości zębów zależą od rodzaju pokarmu, którym odżywia się ślimak. Kształt zębów może być też różny w zależności od położenia na tarce.

Tarka/radula i pojedynczy ząb drapieżnego ślimaka Selenochlamys ysbryda
Zęby wszystkożernego ślimaka Cornu aspersum

Zęby zbudowane są z chityny – tego samego biopolimeru, z którego zbudowany jest szkielet zewnętrzny owadów. Mogą być również utwardzone przez minerały takie jak żelazo, krzem, wapń czy magnez. Ślimak używa głownie zębów z przodu tarki i dlatego one najszybciej się zużywają. Z tyłu natomiast stale wyrastają nowe zęby, które zastępują te zużyte.

Ślimaki zeskrobujące glony z twardej powierzchni (np. szkła szklarni) zostawiają charakterystyczny ślad:

Podczas gdy na miękkich owocach lub grzybach tarka zostawia mniej regularne ślady:


Powyższy tekst odnosi się głównie do ślimaków lądowych, gdyż wszystkie one (z jednym znanym wyjątkiem) posiadają tarkę. Ale ta struktura jest obecna u wielu innych mięczaków, na przykład ślimaków wodnych i głowonogów, takich jak kalmary i mątwy, a także w zredukowanej formie u ośmiornic.


Zdjęcia (od góry do doły): RME-OT Caracas- Venezuela; Debivort; Amgueddfa Cymru; Krings et al. 2019; Magdalena Kozielska-Reid (dwa ostatnie zdjęcia).


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że sójki dają się nabrać na magiczne sztuczki i nie zawsze im się to podoba?

Sójka zwyczajna

Jakiś czas temu po Internecie krążył filmik z orangutanem żywiołowo reagującym na sztuczkę ze znikającym owocem.

Pokazywane zwierzętom magicznych sztuczek nie służy tylko do zbierania polubień na YouTube, ale może też pomóc w zrozumieniu procesów poznawczych zwierząt i ich postrzeganiu świata.

Niedawno naukowcy zbadali, jak sójki (Garrulus glandarius) reagują na magiczne sztuczki i niespełnione oczekiwania. Ptaki te należą do krukowatych, grupy ptaków znanej z wysoko rozwiniętych zdolności poznawczych i inteligencji. Niektóre z nich nawet same stosują sztuczki – gdy wiedzą, że są obserwowane, zachowują się tak, jakby chowały jedzenie w wielu miejscach, ale tak naprawdę robią to tylko w niektórych, sprytnie manipulując jedzenie dziobem.

Tym razem naukowcy pokazali sójkom sztuczkę, w której udawali, że wkładają smakołyk do jednego z dwóch plastikowych kubeczków, ale tak naprawdę chowali smakołyk w dłoni, tak jak zrobiłby to magik próbujący nabrać ludzi. Następnie obracali oba kubeczki do góry dnem, a ptak mógł je podnieść, by dostać smakołyk. Sztuczka polegała na tym, że wcześniej naukowcy włożyli już do wybranego kubeczka smakołyk – albo tego samego rodzaju, który pokazali sójce, albo inny. Jeśli włożyli inny smakołyk, mógł on być bardziej albo mniej pożądany przez daną sójkę niż ten pokazany.

Sztuczka z „zamianą” jedzenia. Schemat z oryginalnego artykułu.

Sójki podnosiły kubeczek, do którego naukowiec „wkładał” jedzenie, ale reagowały inaczej w zależności od tego, czego się spodziewały i co znalazły. Jeśli ptak znalazł ten sam smakołyk, który „widział”, że był umieszczany w kubeczku, to go po prostu szybko zjadały, niezależnie od tego czy był to jego ulubiony smakołyk, czy nie. Jeśli jednak ptak znalazł pod kubeczkiem lepszy smakołyk od tego, który „chował” człowiek, zjedzenie go zajmowało trochę więcej czasu i czasem ptak zaglądał do kubka, jakby chciał sprawdzić, gdzie znajduje się oczekiwane jedzenie. Jednak najbardziej dramatyczną reakcję wywoływała sytuacja, w której ptak spodziewał się ulubionego smakołyku, a znajdował gorszy. Wówczas często sprawdzał kubeczek jeszcze raz, zaglądał pod drugi, a w około połowie przypadków w ogóle nie zjadał pokarmu (nawet jeśli normalnie zjadał ten smakołyk, gdy się go spodziewał).

Silna reakcja na przykrą niespodziankę, podobna jest do reakcji emocjonalnej ludzi, gdy coś stracą. Nikt nie lubi, jeśli mu się coś obieca, a potem tego nie daje. I tak jak u ludzi, te sójki, które były bardziej dominujące okazywały silniejsze niezadowolenie – częściej odrzucały jedzenie, które było gorsze niż się spodziewały.

Jestem ciekawe, czego jeszcze w przyszłości nauczą nas o zwierzętach doświadczenia z użyciem magicznych sztuczek.


Jeśli chcesz zobaczyć nagranie z tego doświadczenia, kliknij tutaj.


You can find the English version of this post here.


Zdjęcie sójki: Steffi Wacker from Pexels.

Czy wiesz, jak odróżnić samca od samicy muchy domowej?

Pewna kobieta weszła do kuchni i zobaczyła swojego męża z klapką na muchy.

“Co robisz?” zapytała.

“Poluję na muchy.”

“Aha. A zabiłeś już jakieś?”

“Tak, trzy samce, dwie samice.”

Żona zaintrygowana zapytała: “Skąd wiesz?”.

“Trzy były na skrzynce piwa, dwie siedziały na telefonie”.


Możesz rozbawić swoich przyjaciół i rodzinę, opowiadając ten kawał lub możesz ich zadziwić, faktycznie prawidłowo określając płeć znajdujących się w pobliżu much domowych. Czytaj dalej, jeśli chcesz nauczyć się tej “sztuczki”.

Podczas moich studiów doktoranckich obejrzałam tysiące much licząc samce i samice (pracowałem nad determinacją płci) więc wiem, o czym mówię. W laboratorium miałam ułatwioną pracę – mogłam unieruchomić muchy przy użyciu dwutlenku węgla i mogłam nawet użyć lupy laboratoryjnej, by lepiej się im przyjrzeć. Ale lupa nie jest potrzebna, jeśli możesz wystarczająco zbliżyć się do muchy (lub masz dobry wzrok). I jeśli nie zgnieciesz jej zbyt mocno klapką, powinieneś być w stanie odróżnić płeć zwłok. Jednak mam nadzieje, że podejmiesz wyzwanie i spróbujesz określił płeć muchy, gdy ta wciąż chodzi po twoim stole, oknie lub rękawie. Da się to zrobić!

Teraz najważniejsza część – na co patrzeć by odróżnić samicę od samca muchy domowej: możesz spojrzeć musze między oczy i/lub na dolną część jej odwłoka (tylną część ciała; patrz zdjęcie poniżej).

Różnice między samicą, a samcem muchy – pierwsza kolumna: głowa widziana od góry; druga kolumna – koniec odwłoka widziany od dołu. Zdjęcia pochodzą z Dübendorfer et al. 2002.

Oczy samic muchy domowej są położone bliżej siebie niż u samców. Ich odwłok jest bardziej okrągły, ale spiczasty na końcu i bardzo jasno zabarwiony, gdy patrzy się na niego od dołu (jaśniejszy, niż się to wydaje na zdjęciu powyżej). Na zdjęciu widoczne jest pokładełko samicy, ale zazwyczaj jest ono ukryte, gdy nie składa ona jaj.

Odwłok samca jest raczej smukły i „tępo” zakończony. Oglądany od dołu ma wyraźnie widoczną ciemną plamkę na końcu.

A teraz mały test przed rozpoczęciem własnych obserwacji „w przyrodzie”:

Quiz: Dla każdego zdjęcia określ, czy przedstawia ono samca czy samicę muchy. Odpowiedzi znajdziesz w komentarzu do tego wpisu.

Powyższy tekst dotyczy muchy domowej (Musca domestica) – pospolitej muchy, prawie czarnej z jaśniejszymi paskami na tułowiu, długości około 7 mm. Nie wiem, jak odróżnić samce od samic u wszystkich much (jest ich ok 125000 opisanych gatunków), ale reguła odległości oczu ma zastosowanie również do kilku innych much (np. bąków, tzw. much końskich), a genitalia wielu much wyglądają podobnie. Tak więc, to czego nauczyłeś się powyżej może się przydać także przy odróżnianiu samców i samic innych much.


You can find the English version of this post here.


Zdjęcia: USDAgov – https://www.flickr.com/photos/usdagov/8674435033/sizes/o/in/photostream/, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25727555;  Sanjay Acharya – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64658576; Judgefloro – Own work, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64830885; Muhammad Mahdi Karim – Eigen werk, GFDL 1.2, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7672794; James Lindsey at Ecology of Commanster, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1970083; Muhammad Mahdi Karim – Own work, GFDL 1.2, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62760319

Czy wiesz, że mątwy wykazują samokontrolę?

Mątwa zwyczajna (Sepia officinalis)

Podczas pracy w laboratorium ekolog behawioralny dr. Alex Schnell zauważyła dziwne zachowanie Franklina, jednej z mątw. Rano, kiedy Alex wchodziła do laboratorium, aby rozpocząć eksperymenty, Franklin wytryskiwała na nią wodę. Jednak wieczorem, kiedy Alex przychodziła, aby nakarmić mątwy, Franklin nie „atakował” jej. Alex zacząła się zastanawiać, czy to zachowanie jest oznaką prostego skojarzenia poranków z eksperymentami, których zwierzę nie lubi, a wieczorów z posiłkami. A może chodziło o coś więcej: samokontrolę i odporność na pokusę zmoczenia naukowca wieczorem.

Franklin zainspirował Alex Schnell i jej współpracowników do sprawdzenia, czy mątwy mogą wykazywać samokontrolę.

Test cukierka dla dzieci

U dzieci samokontrolę (zdolność do opóźniania gratyfikacji) można zbadać za pomocą tzw. testu cukierka (po angielsku: marshmallow test). Dziecko siedzi w pokoju tylko ze stołem i krzesłem. Przed nim eksperymentator stawia cukierek (lub inny smakołyk) i mówi, że dziecko może go od razu zjeść lub poczekać jakiś czas, gdy dorosły opuści pokój. Jeśli zaczekają, aż eksperymentator wróci, dostaną jeszcze jeden smakołyk. W pierwotnym teście dzieci czekały średnio 3 minuty zanim zjadły przysmak, ale samokontrola wzrasta wraz z wiekiem.

… i dla mątw

Chociaż nie można tak po prostu powiedzieć mątwie, żeby czekała, naukowiecy opracowali eksperyment, dzięki któremu przetestowali samokontrolę u tych zwierząt. Po pierwsze*, nauczyli sześć mątw, że jedna komora w ich akwarium dostarcza bezpośrednio mniej smaczny pokarm, podczas gdy druga komora otwiera się dopiero z opóźnieniem, ale zawiera ich ulubione jedzenie. Obie komory były przezroczyste, więc mątwy widziały jedzenie. Ponadto, gdy zwierzę jadło z jednej komory, druga była opróżniana z pokarmu.

Gdy mątwa zdawała się zrozumieć zasady, rozpoczął się prawdziwy test. Obie komory umieszczono w akwarium, a zwierzę umieszczono w równej odległości od nich. Opóźnienie w otwarciu komory z ulubionym jedzeniem zwiększano między eksperymentami, przez co niektóre zwierzęta po pewnym czasie poddawałyły się i po prostu jadły mniej smaczny pokarm. Wszystkie mątwy były skłonne czekać co najmniej 40 sekund na swój ulubiony pokarm. Jednak wiele z nich czekało ponad minutę, a nawet dwie – prawie tyle co małe dzieci.

Co ciekawe, podobnie jak dzieci, szympansy, psy i papugi, niektóre mątwy zdawały się próbować odwracać swoją uwagę od pokusy bezpośredniej nagrody, odwracając się od komory z bezpośrednio dostępnym pokarmem.

Po co czekać?

Wysoki stopień samokontroli wykazano np. u szympansów, krukowatych i papug. Zwykle tłumaczono to długim i wysoce społecznym trybem życia tych zwierzęcia, oraz umiejętnością posługiwania się narzędziami. W końcu, aby utrzymać zdrowe więzi społeczne czasami lepiej jest pozwolić innym jeść i opóźnić własną satysfakcję. Użycie narzędzia wymaga również czekania na złożenie wszystkich komponentów, zanim będzie można ich użyć.

Mątwy żyją jednak zaledwie dwa lata, nie są zbyt towarzyskie i nie używą narzędzi – co więc tłumaczyłoby ich samokontrolę? Dr Schnell spekuluje, że poprawia ona skuteczność żerowania tych zwierząt. Mątwy często leżą nieruchomo, zakamuflowane, na dnie morza. Czekanie, aż ofiara zbliży się dostatecznie blisko, nie tylko zwiększa ich skuteczność w ataku, ale także zmniejsza szanse, że zostaną zauważone przez drapieżniki.


Przez długi czas myślano, że tylko ludzie posiadają samokontrolę, ale na pewno tak nie jest. Wydaje się raczej, że jest ona szeroko rozpowszechniona w królestwie zwierząt.


* Tutaj wyjaśniłam tylko sedno eksperymentu. Cały eksperyment był bardziej złożony i jego pełny opis można znaleźć w oryginalnej pracy.


You can find the English version of this post here.


 Zdjęcie: Jarek Tuszyński / CC-BY-SA-3.0 & GDFL, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7798599

Czy wiesz, że trzmiele potrafią znaleźć wydajne sposoby by piłka znalazła się u celu?

Czy przyglądałeś się kiedyś trzmielowi zbierającemu nektar z kwiatów? Właściwie nie wydaje się to trudnym zadaniem, wymagającym wyszukanych procesów poznawczych.

Jednak trzmiele mają niesamowitą zdolność uczenia się. Nie tylko uczą się, gdzie znaleźć dające nektar kwiaty, ale także jak wykonywać wymyślone przez człowieka sztuczki, które wymagają zachowań niespotykanych w naturze. Nauczyły się na przykład ciągnąć sznurek, przeciągać na bok przykrywki i obracać dyski, by dostać się do nagrody (słodkiej wody).

Niedawno jednak naukowcy (i trzmiele) posunęli się o krok dalej. Naukowcy na różne sposoby zademonstrowali, że piłka u celu (narysowanym na platformie eksperymentalnej kółku) prowadzi do nagrody. Trzmiele szybko nauczyły się przeciągać piłkę do celu, i to w bardziej wydajny sposób niż pokazany w demonstracji.

Zarys doświadczenia

Nauczyciele

Najpierw naukowcy wytrenowali trzmiele, by przesuwały drewnianą, większa od nich, piłkę do celu – demonstratorem był sztuczny owad (na patyku trzymanym przez eksperymentatora) popychający piłkę. Trzmiele załapały o co chodzi, ale wolały ciągnąć piłkę, cofając się z nią, niż ją popychać. Te trzmiele były demonstratorami w nowym doświadczeniu.

Uczniowie

W głównym eksperymencie inne trzmiele zostały podzielone na trzy grupy. Każdy owad z pierwszej grupy mógł obserwować innego trzmiela przeciągającego jedną z trzech dostępnych piłek do celu i razem z nim dostawał nagrodę – kroplę słodkiej wody. Owady z drugiej grupy widziały piłkę, która „sama” przesuwała się do celu (za pomocą kierowanego przez badacza magnesu znajdującego się pod platformą). Gdy piłeczka dotarła do celu, owad dostawał nagrodę. Owady w trzeciej grupie znajdowały piłeczkę już u celu, z nagrodą obok. Każdą z demonstracji/prób przeprowadzono tylko trzy razy.

Następnie trzmiele zostały przetestowane bez demonstracji i dostały nagrodę, tylko jeśli same przyprowadziły piłeczkę do celu. Praktycznie wszystkie trzmiele, które miały wcześniej żywego demonstratora, pomyślnie przeciągnęły piłeczkę do celu i zrobiły to najszybciej. Te, który widziały piłeczkę przesuwającą się samodzielnie, rozwiązały około 8 z 10 prób i zajęło im to więcej czasu. Za to te trzmiele, które wcześniej znalazły nagrodę, odniosły sukces tylko średnio w 3 lub 4 z 10 prób i trwało to najdłużej.

Uczeń staje się mistrzem

Co ciekawe, trzmiele nie kopiowały po prostu tego, co wcześniej zaobserwowały. Trzmiel-demonstrator i naukowiec z magnesem zawsze przesuwali do celu najdalej znajdującą się piłkę. Trzmiele-uczniowie najczęściej przesuwali tą, która znajdowała się najbliżej celu, nawet jeśli miała inny kolor niż ta w demonstracji. I nie chodzi o to, że najbliższa piłka przez przypadek dostawała się do celu, bo trzmiele zwykle ciągnęły piłkę, same znajdując się pomiędzy piłką a celem.

Podsumowując:

Po pierwsze: trzmiele nauczyły się szybko nowego dla siebie zadania, wymagającego użycia narzędzia-piłki i zachowania, które ma niewiele wspólnego z normalnym żerowaniem trzmieli.

Po drugie: nie kopiowały ślepo zaobserwowanego wcześniej zachowania, ale wykorzystały bardziej wydajny sposób – ciągnęły najbliższą celu piłkę.

Takie nietypowe doświadczenia pokazują, jak wielką zdolność uczenia się i elastyczność w rozwiązywaniu problemów mają te pospolite owady.


You can find the English version of this post here.

Czy nietoperze znają prędkości dźwięku od urodzenia czy muszą się jej nauczyć?

Karlik średni

Większość nietoperzy używa echolokacji do orientacji w przestrzeni. Produkują dźwięki o wysokiej częstotliwości i na podstawie czasu powrotu potrafią ocenić odległość przeszkód, od których dźwięk się odbił. Jednak by oceniać odległość na podstawie czasu w jakim powróci echo, trzeba znać prędkość dźwięku. Problem w tym, że prędkość dźwięku nie jest stała, w środowisku naturalnym nietoperzy może zmieniać się nawet o ponad 5%, w zależności od temperatury, wilgotności powietrza czy wysokości nad poziomem morza*.

Jak myślisz, czy nietoperze rodzą się ze znajomością prędkości dźwięku i tym samym oceny odległości, czy muszą się tego nauczyć?

Ponieważ prędkość dźwięku nie jest stała, naukowcy przewidywali, że wiedza o niej nie jest u nietoperzy wrodzona, ale raczej nabyta na podstawie doświadczenia. Badania pokazały jednak, że jest odwrotnie.

W doświadczeniach wykorzystano nietoperze karliki średnie (Pipistrellus kuhlii). Występują one głównie w rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie, choć można je czasem zaobserwować w Polsce. W środowisku naturalnym nietoperze te doświadczają szerokiej gamy temperatur i tym samym środowisk o różnej prędkości dźwięku.

By ocenić efekt zmian prędkości dźwięku na echolokację i zachowanie nietoperzy, naukowcy przeprowadzili doświadczenia w normalnym powietrzu i w atmosferze z dodatkiem helu – z większą prędkością dźwięku** i szybciej powracającym echem. Porównano młode nietoperze od urodzenia przebywające w różnych warunkach oraz dorosłe nietoperze, które wychowały się normalnym powietrzu.

Okazało się, że nietoperze zmuszone do życia w atmosferze z helem, niezależnie od wieku czy środowiska wychowania, oceniają odległość do jedzenia jako bliższą niż jest w rzeczywistości. Ich echolokacja jest taka sama jak w przypadku bliżej znajdujących się obiektów w normalnym powietrzu (wydają krótkie dźwięki z krótkimi pauzami). Dodatkowo w atmosferze z helem nietoperze często zwalniały i przygotowywały się do lądowania zbyt wcześnie i tym samym lądowały przed platformą z jedzeniem. Nawet po paru dniach w atmosferze z helem dorosłe osobniki nie zmieniły zachowania i nie trafiały do celu częściej niż na początku doświadczenia.

To wszystko wskazuje na to, że prędkość dźwięku jest zakodowana w mózgach nietoperzy od urodzenia.  Jak, w takim razie, radzą sobie one przy zmianach prędkości dźwięku w środowisku naturalnym?  Po pierwsze, zmiany te są zwykle mniejsze niż te w doświadczeniu. Po drugie, gdy nietoperz zbliża się do ofiary czy przeszkody, bezwzględny błąd w ocenie odległości maleje. Błąd jest ułamkiem odległości – np. przy zwiększeniu prędkości dźwięku o 10% obiekt oddalony o 100 cm wydaje się znajdować w odległości 90 cm – błąd 10 cm. Ale jeśli obiekt jest oddalony o 10 cm, błąd wynosi tylko 1 cm. Po trzecie, nietoperze zwykle nie łapią zdobyczy pyskiem, ale raczej zagarniają ją najpierw skrzydłami i ogonem, dzięki czemu nie muszą być bardzo precyzyjne. Chociaż na wolności nietoperze mogą także chybić celu.

Choć zwierzęta mają niesamowite zdolności uczenia się i przystosowywania do środowiska, to w tym wypadku, poleganie na wrodzonych zdolnościach wzięło górę.


* Na przykład w powietrzu o temperaturze 0°C dźwięk porusza się z prędkością około 332 m/s, a w 30°C – 350 m/s. Echo powraca więc szybciej w wyższej temperaturze.

** Warunki eksperymentalne zwiększyły prędkość dźwięku o 10%, 15% lub 27% – w zależności od ilości helu.


Zdjęcie: Leonardoancillotto86 – Italy, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15410420


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że ptaki wykorzystują pety po papierosach do walki z pasożytami?

Samiec wróbla zwyczajnego

Niedawno brałam udział w akcji sprzątania mojej wsi. Jest ona właściwie bardzo czysta i niewiele śmieci znaleźliśmy na ulicach i chodnikach. Jednak najwięcej wśród nich było petów po papierosach.

To mi przypomniało, że właśnie takie resztki wypalonych papierosów niektóre ptaki żyjące w miastach używają do wyściółki gniazd. Dlaczego to robią?

Puścić pasożyty z dymem

Badania przeprowadzone w Meksyku nad wróblami i dziwoniami ogrodowymi pokazują, że w gniazdach tych ptaków, w których było więcej resztek papierosów było mniej pasożytów. Dorosłe ptaki i pisklęta są narażone na ataki takich pasożytów jak kleszcze, roztocza czy pchły. Nie tylko wysysają one krew, ale mogą też roznosić choroby. Obniżają w ten sposób kondycje ptaków, ich sukces rozrodczy i przeżywalność.

Filtry wypalonych papierosów są przesiąknięte nikotyną, którą rośliny tytoniu produkują do walki z roślinożercami. Ona wraz z innymi substancjami toksycznymi z papierosów odstrasza albo wręcz zabija pasożyty. Więcej resztek papierosów w gnieździe zwiększa szanse na wylegnięcie się z jaj, szybkość wzrostu i szansę przeżycia pisklaków.

Papierosy na lekarstwo

Czy jednak ptaki używają petów specjalnie w celach leczniczych, czy raczej w celach izolacyjnych, a ich działanie przeciwpasożytnicze to tylko efekt uboczny? By to sprawdzić naukowcy zamienili dziwonii naturalną wyściółkę gniazda na sztuczną – bez pasożytów albo z dodatkiem żywych lub nieżywych kleszczy. Te ptaki, które dostały żywe kleszcze, dodały do gniazda więcej petów niż ptaki z innych grup. To pokazuje, że ptaki używają petów w odpowiedzi na pasożyty.

Każdy papieros ma dwa końce

Wiemy jednak, że papierosy są szkodliwe dla ludzkiego zdrowia. Zawierają nikotynę, ale też inne substancje toksyczne. Czy nie szkodzą one ptakom? Niestety, wydaje się, że tak. Ptaki, w których gnieździe jest więcej petów, mają więcej uszkodzeń w DNA, co często wiąże się z rozwojem nowotworów (choć bezpośredni związek używania petów z nowotworami u ptaków nie jest jeszcze zbadany). Uszkodzenia DNA w gniazdach z resztkami papierosów występują zarówno u pisklaków jak i u ich rodziców, szczególnie u tego z nich, który jest bardziej zaangażowany w budowę gniazda i wysiadywanie jaj.


Wszystko wskazuje więc na to, że ptaki przystosowując się do życia w miastach zaczęły wykorzystywać niektóre ludzkie odpadki do celów leczniczych. Jednak ciągle nie wiemy czy krótkotrwałe korzyści przewyższają długotrwałe koszty. Nie ma więc wymówki dla palaczy, by rzucać pety na ulicę.


Zdjęcie: JrPol, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40108812


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że delfiny potrafią ocenić swoją niewiedzę?

Gdy byłam młodsza, czasami oglądałam w telewizji „Milionerów”.  Pewnie oglądałeś ten program albo inny, w którym uczestnik musi wybrać jedną z odpowiedzi na pytanie. Gdy wybierze dobrą odpowiedź – może grać dalej o większą nagrodę, gdy złą – większość lub wszystko, co do tej pory wygrał, przepada. Ale jest jeszcze trzecia opcja – uczestnik może zdecydować, że nie wybierze żadnej z odpowiedzi, tylko zakończy grę i weźmie ze sobą to, co do tej pory wygrał. Oczywiście ostatnia opcja ma sens jedynie w przypadku, gdy uczestnik nie zna odpowiedzi na pytanie.

Wiele zwierząt zostało przebadanych w testach podobnych do „Milionerów” i – tak jak ludzie – częściej wybierały opcję uchylenia się od „odpowiedzi”, gdy zadanie było zbyt trudne.

W jednym z doświadczeń naukowcy wytrenowali delfina butlonosa, żeby naciskał lewy przycisk, gdy usłyszy wysoki dźwięk (2100 Hz), a prawy, gdy usłyszy niższy dźwięk (między 1200 a 2099 Hz). Na początku wybór był łatwy – dźwięk był zdecydowanie niski lub wysoki – ale z czasem coraz trudniejszy – niskie dźwięki zbliżały się do frekwencji wysokiego  (do 2099 Hz). Gdy delfin nacisnął odpowiedni przycisk, dostawał nagrodę (pochwałę i rybę). Jednak gdy wybrał źle, nic nie dostawał i musiał przez jakiś czas czekać na nowy dźwięk i następną szansę.

Następnie dodano nowy przycisk pośrodku. Gdy delfin go nacisnął, nie dostawał nagrody, ale po krótkim opóźnieniu zaczynała się nowa, łatwa próba. Jednak gdy delfin wybierał tą opcję zbyt często, opóźnienie wzrastało.

Co zaobserwowano? Gdy wysokie i niskie dźwięki wyraźnie się od siebie różniły, delfin nie miał problemu z wyborem odpowiedniego przycisku (lewego lub prawego). Jednak, gdy wysokie i niskie dźwięki były zbliżone do siebie, okazywał przejawy niepewności – podpływał wolniej do przycisków, wahał się, który wybrać, a decyzja zajmowała mu więcej czasu. Dodatkowo częściej wybierał przycisk środkowy – czyli nie próbował od razu zdobyć nagrody, ale raczej poczekać na następną próbę.

Naukowcy, którzy przeprowadzili te badania, zrobili ten sam eksperyment na ludziach – choć tym razem nie pod wodą, ale przy komputerze. Wybory ludzi były praktycznie takie same jak te delfina. Większość ludzi powiedziała, że wybrała opcję środkową, gdy nie była pewna, czy usłyszany dźwięk był niski czy wysoki.

Choć delfiny nie mogły wytłumaczyć swoich wyborów, ich zachowanie wskazuje, że mogą podobnie oceniać swoja niewiedzę i odpowiednio na nią reagować.

Podobne doświadczenia pokazały, że także różne gatunki małp, szczury, gołębie czy nawet pszczoły miodne – jeśli mogą – to rezygnują z trudnych wyborów. Zdają się „wiedzieć, że nie wiedzą”.


Zdjęcie: Pixabay


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że mózg mrówek może maleć i rosnąć w zależności od roli mrówki w gnieździe?

Mrówka Harpegnathos saltator

Wiele gatunków mrówek żyje w dobrze wszystkim znanych społecznościach z ustalonymi rolami – z jedną lub kilkoma królowymi, które znoszą jaja i wieloma bezpłodnymi robotnicami, które opiekują się królową, jej potomstwem, gniazdem i zdobywają pożywienie.

Są jednak gatunki mrówek, u których robotnice mogą przejąć rolę królowej.

Jednym z takich gatunków jest indyjska skacząca mrówka Harpegnathos saltator. Mrówki te żyją w małych koloniach – po około 100 osobników. Kolonię zakłada jedna królowa. Większość jej potomstwa staje się robotnicami – za młodu pracują w gnieździe, a ich mózg jest stosunkowo niewielki. Starsze robotnice zaczynają szukać pożywienia poza gniazdem, a ich mózg rośnie – jest im potrzebny do orientacji w terenie, do polowania i do obrony.

Gdy królowa, która założyła kolonię, zestarzeje się, robotnice walczą ze sobą, by zająć jej miejsce. Te zwycięskie zmieniają się w pseudokrólowe – geny związane z rozmnażaniem aktywują się, zachodzą zmiany hormonalne, zaczyna się produkcja jaj, a starzenie się spowalnia. Ich zachowanie też się zmienia. Doświadczenia pokazały, że pseudokrólowe, gdy zostaną zaatakowane, nie bronią się, raczej uciekają. A gdy są zostawione same z żywą ofiarą, to jej nie atakują. Dodatkowo ich mózg się zmniejsza (jest około 20% mniejszy niż u robotnic pracujących poza gniazdem). Praca mózgu wymaga dużo energii, a ponieważ pseudokrólowe znajdują się pod stałą opieką robotnic, lepiej tą energię przeznaczyć na produkcję jaj niż na utrzymanie kosztownego organu, którego mało się używa.

Niedawno naukowcy pokazali, że wszystkie zmiany u pseudokrólowych są odwracalne. Kiedy pseudokrólowe zostały na parę tygodniu oddzielone od gniazda, a potem do niego zwrócone, okazało się, że utraciły status królowych. Inne mrówki zaczęły pilnować, by nie składały jaj. Byłe pseudokrólowe wróciły do roli robotnic. Przestały produkować jaja, zaczęły większość czasu spędzać poza gniazdem, atakować ofiary, bronić się przed atakami wrogów i produkować jad. Ich mózg urósł do typowych rozmiarów robotnic pracujących poza gniazdem.

U mrówek (a przynajmniej u tego gatunku) mózg jest więc bardzo plastyczny. Bardziej niż mózg owadów takich jak pszczoły miodne czy muszki owocowe.


Zdjęcie: L. Shyamal – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64046654


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, ile gatunków różnych zwierząt żyje na świecie?

Przybliżona liczebność gatunkowa różnych grup zwierząt. Powierzchnia każdego zdjęcia jest proporcjonalna do liczby gatunków w danej grupie. Zdjęcie przedstawia tylko jeden gatunek z tej grupy – mój subiektywny wybór. Nie uwzględniłam wielu grup mających mniej niż 5000 gatunków.

Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Bioróżnorodności. Na świecie żyje obecnie około 1,5 miliona nazwanych i opisanych gatunków zwierząt. Choć szacuje się, że tak naprawdę może ich być nawet między 3 a 30 milionów.

Te zwierzęta, na które najczęściej zwracamy uwagę, na przykład ssaki czy ptaki, to tylko niewielka część wszystkich żyjących gatunków. Samych gatunków ślimaków jest więcej niż wszystkich kręgowców (ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb łącznie – patrz ilustracja powyżej).

Co roku odkrywamy nowe gatunki zwierząt. Ale niestety część gatunków znika też bezpowrotnie.

Jeśli chcesz przyczynić się do zachowania bogactwa przyrody dla siebie i przyszłych pokoleń, to proponuję dwa łatwe sposoby na pomoc w utrzymania bioróżnorodności (jest ich oczywiście więcej).

Globalnie

Jedź mniej mięsa.

Ogromne połacie środowisk naturalnych, w tym lasów tropikalnych – środowisk o największej bioróżnorodności – są ciągle niszczone, po to by na tym terenie uprawiać rośliny, które są przeznaczone głównie na paszę dla zwierząt hodowlanych (także w Europie). Ze wszystkich upraw na świecie, które przeznaczone są obecnie na paszę, można by wykarmić 4 miliardy ludzi. Karmienie nimi zwierząt jest procesem bardzo nieefektywnym. Przynajmniej 70% kalorii i protein zawartych w roślinach jest traconych na podstawowy metabolizm zwierząt i nie przekłada się na kalorie czy proteiny w mięsie.

Lokalnie

Jeśli masz trawnik – nie koś go tuż przy ziemi i koś go rzadziej. W ten sposób będziesz miał więcej czasu na relaks, na przykład na przyjrzenie się bliżej zwierzętom wokół siebie. Dodatkowo oszczędzisz na paliwie, a dłuższa trawa jest bardziej odporna na suszę. I oczywiście dasz szansę zakwitnąć roślinom kwiatowym, których nasiona pewnie są już w ziemi i czekają na swoją szansę. A kwiaty zapewniają pożywienie wielu owadom, takim jak pszczoły (w Polsce żyje około 460 gatunków pszczół, od tych większych – miodnych, do paromilimetrowych), trzmiele, motyle czy nawet chrząszcze.

Jeśli jednak chcesz mieć krótko przyciętą trawę tam, gdzie spędzasz więcej czasu, to możesz zostawić dłuższą pod drzewami czy w kącie, do którego nikt nie chodzi. Mój sąsiad kosi połowę trawnika dość krótko, a resztę zostawia dłuższą, kosząc w niej tylko ścieżki. Według mnie wygląda to naprawdę ładnie*.

Dzikie rośliny kwitnące obecnie przy moim domu.

Mam nadzieję, że dzisiaj (i nie tylko) znajdziesz chwilę, by przyjrzeć się zwierzętom wokół siebie – w ogrodzie, parku, lesie czy nawet na balkonie. Jeśli chcesz wiedzieć, jakie gatunki obserwujesz, możesz skorzystać z odpowiednich aplikacji na telefonie. Ja ostatnio odkryłam ObsIdentify – podaje nazwy roślin i zwierząt w języku angielskim. Choć zwykle wolę zostawić telefon w kieszeni i po prostu patrzeć.


*Jeśli masz dzieci, które biegają po całym ogrodzie, nie trzymaj zbyt długiej trawy (powyżej 20-30 cm). Niestety mogą na niej siedzieć kleszcze.


Zdjęcia zwierząt: Bob Goldstein, NOAA/Monterey Bay Aquarium Research Institute, Richard Ling, Hoi Maeng, Crisdip, Francesco Ungaro, Zhr16, Pixabay, Magdalena Kozielska-Reid


You can find the English version of this post here.