Tag Archives: Ssaki

Czy nietoperze znają prędkości dźwięku od urodzenia czy muszą się jej nauczyć?

Karlik średni

Większość nietoperzy używa echolokacji do orientacji w przestrzeni. Produkują dźwięki o wysokiej częstotliwości i na podstawie czasu powrotu potrafią ocenić odległość przeszkód, od których dźwięk się odbił. Jednak by oceniać odległość na podstawie czasu w jakim powróci echo, trzeba znać prędkość dźwięku. Problem w tym, że prędkość dźwięku nie jest stała, w środowisku naturalnym nietoperzy może zmieniać się nawet o ponad 5%, w zależności od temperatury, wilgotności powietrza czy wysokości nad poziomem morza*.

Jak myślisz, czy nietoperze rodzą się ze znajomością prędkości dźwięku i tym samym oceny odległości, czy muszą się tego nauczyć?

Ponieważ prędkość dźwięku nie jest stała, naukowcy przewidywali, że wiedza o niej nie jest u nietoperzy wrodzona, ale raczej nabyta na podstawie doświadczenia. Badania pokazały jednak, że jest odwrotnie.

W doświadczeniach wykorzystano nietoperze karliki średnie (Pipistrellus kuhlii). Występują one głównie w rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie, choć można je czasem zaobserwować w Polsce. W środowisku naturalnym nietoperze te doświadczają szerokiej gamy temperatur i tym samym środowisk o różnej prędkości dźwięku.

By ocenić efekt zmian prędkości dźwięku na echolokację i zachowanie nietoperzy, naukowcy przeprowadzili doświadczenia w normalnym powietrzu i w atmosferze z dodatkiem helu – z większą prędkością dźwięku** i szybciej powracającym echem. Porównano młode nietoperze od urodzenia przebywające w różnych warunkach oraz dorosłe nietoperze, które wychowały się normalnym powietrzu.

Okazało się, że nietoperze zmuszone do życia w atmosferze z helem, niezależnie od wieku czy środowiska wychowania, oceniają odległość do jedzenia jako bliższą niż jest w rzeczywistości. Ich echolokacja jest taka sama jak w przypadku bliżej znajdujących się obiektów w normalnym powietrzu (wydają krótkie dźwięki z krótkimi pauzami). Dodatkowo w atmosferze z helem nietoperze często zwalniały i przygotowywały się do lądowania zbyt wcześnie i tym samym lądowały przed platformą z jedzeniem. Nawet po paru dniach w atmosferze z helem dorosłe osobniki nie zmieniły zachowania i nie trafiały do celu częściej niż na początku doświadczenia.

To wszystko wskazuje na to, że prędkość dźwięku jest zakodowana w mózgach nietoperzy od urodzenia.  Jak, w takim razie, radzą sobie one przy zmianach prędkości dźwięku w środowisku naturalnym?  Po pierwsze, zmiany te są zwykle mniejsze niż te w doświadczeniu. Po drugie, gdy nietoperz zbliża się do ofiary czy przeszkody, bezwzględny błąd w ocenie odległości maleje. Błąd jest ułamkiem odległości – np. przy zwiększeniu prędkości dźwięku o 10% obiekt oddalony o 100 cm wydaje się znajdować w odległości 90 cm – błąd 10 cm. Ale jeśli obiekt jest oddalony o 10 cm, błąd wynosi tylko 1 cm. Po trzecie, nietoperze zwykle nie łapią zdobyczy pyskiem, ale raczej zagarniają ją najpierw skrzydłami i ogonem, dzięki czemu nie muszą być bardzo precyzyjne. Chociaż na wolności nietoperze mogą także chybić celu.

Choć zwierzęta mają niesamowite zdolności uczenia się i przystosowywania do środowiska, to w tym wypadku, poleganie na wrodzonych zdolnościach wzięło górę.


* Na przykład w powietrzu o temperaturze 0°C dźwięk porusza się z prędkością około 332 m/s, a w 30°C – 350 m/s. Echo powraca więc szybciej w wyższej temperaturze.

** Warunki eksperymentalne zwiększyły prędkość dźwięku o 10%, 15% lub 27% – w zależności od ilości helu.


Zdjęcie: Leonardoancillotto86 – Italy, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15410420


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że delfiny potrafią ocenić swoją niewiedzę?

Gdy byłam młodsza, czasami oglądałam w telewizji „Milionerów”.  Pewnie oglądałeś ten program albo inny, w którym uczestnik musi wybrać jedną z odpowiedzi na pytanie. Gdy wybierze dobrą odpowiedź – może grać dalej o większą nagrodę, gdy złą – większość lub wszystko, co do tej pory wygrał, przepada. Ale jest jeszcze trzecia opcja – uczestnik może zdecydować, że nie wybierze żadnej z odpowiedzi, tylko zakończy grę i weźmie ze sobą to, co do tej pory wygrał. Oczywiście ostatnia opcja ma sens jedynie w przypadku, gdy uczestnik nie zna odpowiedzi na pytanie.

Wiele zwierząt zostało przebadanych w testach podobnych do „Milionerów” i – tak jak ludzie – częściej wybierały opcję uchylenia się od „odpowiedzi”, gdy zadanie było zbyt trudne.

W jednym z doświadczeń naukowcy wytrenowali delfina butlonosa, żeby naciskał lewy przycisk, gdy usłyszy wysoki dźwięk (2100 Hz), a prawy, gdy usłyszy niższy dźwięk (między 1200 a 2099 Hz). Na początku wybór był łatwy – dźwięk był zdecydowanie niski lub wysoki – ale z czasem coraz trudniejszy – niskie dźwięki zbliżały się do frekwencji wysokiego  (do 2099 Hz). Gdy delfin nacisnął odpowiedni przycisk, dostawał nagrodę (pochwałę i rybę). Jednak gdy wybrał źle, nic nie dostawał i musiał przez jakiś czas czekać na nowy dźwięk i następną szansę.

Następnie dodano nowy przycisk pośrodku. Gdy delfin go nacisnął, nie dostawał nagrody, ale po krótkim opóźnieniu zaczynała się nowa, łatwa próba. Jednak gdy delfin wybierał tą opcję zbyt często, opóźnienie wzrastało.

Co zaobserwowano? Gdy wysokie i niskie dźwięki wyraźnie się od siebie różniły, delfin nie miał problemu z wyborem odpowiedniego przycisku (lewego lub prawego). Jednak, gdy wysokie i niskie dźwięki były zbliżone do siebie, okazywał przejawy niepewności – podpływał wolniej do przycisków, wahał się, który wybrać, a decyzja zajmowała mu więcej czasu. Dodatkowo częściej wybierał przycisk środkowy – czyli nie próbował od razu zdobyć nagrody, ale raczej poczekać na następną próbę.

Naukowcy, którzy przeprowadzili te badania, zrobili ten sam eksperyment na ludziach – choć tym razem nie pod wodą, ale przy komputerze. Wybory ludzi były praktycznie takie same jak te delfina. Większość ludzi powiedziała, że wybrała opcję środkową, gdy nie była pewna, czy usłyszany dźwięk był niski czy wysoki.

Choć delfiny nie mogły wytłumaczyć swoich wyborów, ich zachowanie wskazuje, że mogą podobnie oceniać swoja niewiedzę i odpowiednio na nią reagować.

Podobne doświadczenia pokazały, że także różne gatunki małp, szczury, gołębie czy nawet pszczoły miodne – jeśli mogą – to rezygnują z trudnych wyborów. Zdają się „wiedzieć, że nie wiedzą”.


Zdjęcie: Pixabay


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że adopcja występuje także u zwierząt?

Samica szympansa karłowatego (bonobo) z adoptowaną córką karmiącą się owocami z gałęzi przytrzymywanej przez przybraną matkę.

Adopcja – czyli wyłączna opieka nad cudzym potomstwem (szczególnie po śmierci matki) – występuje u wielu ssaków, na przykład u szympansów, delfinów, wiewiórek, hien czy niedźwiedzi polarnych. Ptaki, jeśli im się podrzuci cudze jajo (jak robią to na przykład kukułki), często zaopiekują się wylęgłym pisklęciem, ale będzie to raczej zachowanie instynktowne, a nie z wyboru (świadome). Opiekę nad cudzym potomstwem zaobserwowano też u niektórych gatunków ryb czy os. Ale są to pojedyncze przypadki i poniższy tekst odnosi się głównie do ssaków.

U ssaków opieka matki jest szczególnie ważna w okresie, gdy młode ciągle jeszcze potrzebują mleka. Najczęściej osieroconym młodym zajmie się inna samica, która w tym samym czasie karmi swoje potomstwo albo która właśnie je straciła. Zdarzają się też przypadki, gdy samica zaczyna laktację już po adopcji – tak jest na przykładu u delfinów butlonosów.

U wielu ssaków matka opiekuje się młodymi także po odstawieniu od piersi – zapewnia im ochronę, transport, jedzenie. Jej obecność jest ważna dla rozwoju emocjonalnego, umiejętności społecznych i poznawczych młodych. Dlatego adopcja nawet w starszym wieku jest ważna dla ich przeżycia i rozwoju.

Dlaczego zwierzęta adoptują cudze potomstwo, mimo że wymaga to dużego nakładu energii i czasu? Może być kilka powodów.

Najczęściej sierotę adoptuje jej rodzina, na przykład starsze rodzeństwo. Z ewolucyjnego punktu widzenia opieka nad spokrewnionym osobnikiem przynosi korzyści, ponieważ część genów jest taka sama u członków jednej rodziny. Dlatego pomoc spokrewnionemu młodemu zwiększa szansę przekazania własnych genów do następnego pokolenia.

Adopcja przez młode samice może dać im szansę nauczyć się i rozwijać matczyne zachowania, co w przyszłości może zwiększyć szansę przetrwania ich własnego potomstwa.

U zwierząt żyjących w grupach (na przykład u szympansów) często sierotę adoptują samice, które były w bliskich stosunkach społecznych z jej matką. W ten sposób relacje społeczne mogą być utrzymane, co może być pożyteczne dla przybranej matki. Adoptowane młode może być też sprzymierzeńcem i pomóc w podniesieniu statusu społecznego czy reputacji przybranych rodziców.

Ale zdarzają się również przypadki adopcji niespokrewnionych osobników, nawet z innej grupy społecznej, przez samice, które są doświadczonymi matkami. W takich wypadkach wydaje się, że adopcja nie przynosi przybranym matkom bezpośrednich korzyści (choć nie zawsze da się wykluczyć pomoc adoptowanego osobnika w przyszłości). Jak już kiedyś pisałam, wiele zwierząt okazuje empatię i w niektórych przypadkach adopcja wydaje się być czysto empatycznym zachowaniem (na przykład u delfinów czy szympansów, które dodatkowo mają słabość do niemowląt).


Zdjęcie z Tokuyama (2021).


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że koty domowe… ?

Tym razem parę, moim zdaniem, ciekawych i mniej znanych informacji o zachowaniu kotów domowych. Piszę głównie o wynikach różnych badań naukowych, które pokazują ogólne tendencje. Możliwe, że twój kot zachowuje się inaczej lub ma inne preferencje, co może wynikać z osobowości, doświadczenia i rasy. Jeśli tak jest, daj mi znać.

… jako jedyne* koty noszą ogon do góry?

Ogon podniesiony pionowo do góry jest znakiem przyjaznych intencji. Gdy dwa koty się spotykają, często ten, który jest niżej w hierarchii (albo czuje się na słabszej pozycji) pierwszy podnosi ogon. Koty używają tego sygnału przyjaznych zamiarów także względem ludzi.

Ale dzikie koty, od których pochodzi kot domowy, nie okazują takiego zachowania względem siebie. Jedna z teorii głosi, że podnoszenie ogona do góry wyewoluowało w starożytnym Egipcie, gdzie koty były hodowane w wielkich grupach (sytuacja nietypowa dla tych zwierząt), i jasny sygnał przyjaznych zamiarów pozwolił unikać niepotrzebnych konfliktów.

… wolą inne zabawki, kiedy są głodne?

Gdy koty są głodne, częściej zdobywają się na odwagę, by zaatakować większą zdobycz. Podobny efekt można zaobserwować w kontekście zabawy – koty zwykle wolą zabawki rozmiaru myszy, ale gdy są głodne, wybierają raczej takie wielkości szczura. U dzikich zwierząt głód zwykle obniża ochotę do zabawy. To wszystko sugeruje, że u kotów domowych zabawa i polowanie mało się od siebie różnią.

… są mniej agresywne, gdy mają okazję do zabawy?

Zbyt mało zabawy i mało stymulujące otoczone może przyczyniać się do wzrostu agresji u kotów (i psów).

Także dorosłe koty potrzebują zabawy, choć chcą się bawić zwykle tylko 2-3 minuty na raz. Jeśli chciałbyś się bawić ze swoim kotem dłużej, to poczekaj, aż on sam zainicjuje interakcję. Badania sugerują, że gdy to kot, a nie człowiek, zainicjuje zabawę, to średnio trwa ona dłużej. Koty wolą wędkę poruszaną przez człowieka niż nieruchome zabawki. I oczywiście nowe zabawki są ciekawsze niż stare**.

Dodatkowo zabawa z wędką zmniejsza częstotliwość polowania kotów na dzikie zwierzęta.

… mają pożytek z kocimiętki?

Wiele kotów (także dzikich, jak ryś, lampart czy lew) reaguje żywiołowo na kocimiętkę. Zaczynają pocierać o nią głowę i się w niej tarzać. Zapach tej rośliny aktywuje w czworonogach system nagrody i wydzielanie endorfin, podobnie jak opium u ludzi. Jednak kocimiętka nie jest dla kotów uzależniająca i dlatego jest często dodawana przez producentów do zabawek.

Okazuje się jednak, że w reakcji na kocimiętkę chodzi o coś więcej niż euforię. Kocimiętka zawiera substancje, które odstraszają komary i inne owady. Przy pocieraniu te substancje przenoszą się na sierść kota i staje się on mniej atrakcyjny dla komarów. Koty polują z zasadzki, przez powolne skradanie się do ofiary lub nieruchome czekanie na dogodny moment do ataku. Nie mogą wtedy bronić się aktywnie przed owadami i dlatego środek na komary z kocimiętki jest świetnym rozwiązaniem (tak przy okazji – substancje z kocimiętki odstraszają komary, także gdy jest nimi posmarowana skóra człowieka).


* Prawdę mówiąc, lwy – jedyne dzikie koty, które żyją w grupach – też podnoszą ogony do góry w niektórych przyjaznych interakcjach z innymi. Jednak nigdy nie widziałam lwa chodzącego z tak wysoko podniesionym ogonem jak koty domowe. I to zachowanie na pewno wyewoluowało niezależnie u naszych pupili.

** Mała sugestia z mojej strony: aby dzieci nie znudziły się wszystkimi swoimi zabawkami, dobrze jest ukryć niektóre z nich. Po kilku dniach/tygodniach/miesiącach chowasz inne zabawki, a oddajesz stare, które teraz znowu są atrakcyjne. Spodziewam się, że to działa również u kotów.


The English version of this post can be found here.


Zdjęcie: EVG Culture z Pexels.com

Czy wiesz, że dzikie myszy żyjące w bliskim sąsiedztwie z ludźmi, są lepsze w rozwiązywaniu problemów?

Mysz domowa

Działalność człowieka przekształca środowisko tak bardzo, że wiele gatunków zwierząt traci miejsce do życia. Ale są też takie gatunki (choć jest ich mniejszość), które potrafią w pewnym stopniu dostosować się do nowej rzeczywistości, a nawet bardzo dobrze sobie w niej radzić. Życie w mieście to hałas, zanieczyszczenia i mniej roślinności, ale także – dodatkowe źródło jedzenia przez cały rok, w postaci resztek z naszego stołu oraz mniej naturalnych wrogów (choć dużym zagrożeniem dla ptaków są koty).

Życie w pobliżu ludzi ma wpływ na zachowanie zwierząt – na przykład wiele ptaków śpiewa w wyższych frekwencjach, by odróżnić się od hałasu ulicznego. Badania na ptakach pokazują też, że te żyjące w mieście są lepsze w rozwiązywaniu problemów. Radzenie sobie z nowymi problemami wydaje się być jedną z ważniejszych umiejętności w szybko zmieniającym się i nienaturalnym środowisku stworzonym przez człowieka.

Niedawno naukowcy pokazali, że również myszy żyjące w pobliżu ludzi są lepsze w rozwiązywaniu problemów i – przynajmniej u jednego gatunku – jest to wrodzona zdolność, będąca wynikiem ewolucji, a nie wynik doświadczenia życiowego.

Myszy z miasta a myszy ze wsi

Na potrzeby pierwszego doświadczenia naukowcy złapali myszy polne (inaczej myszarki polne) w mieście i w okolicach rolniczych. Po roku pobytu w laboratorium, gdzie wszystkie myszy były traktowane tak samo, przystąpiono do testów.

Myszy dostały różne zestawy-łamigłówki (w tym domek z LEGO – nie tylko ja wpadam na takie pomysły), które po otworzeniu – przez pociągnięcie, popchnięcie czy przesunięcie różnych elementów – dawały dostęp do jedzenia. Myszom, które były złapane w mieście, częściej udawało się rozwiązać te zagadki.

Nie było to jednak związane z tym, że myszy z okolic wiejskich bały się dziwnych przedmiotów, bo szybciej podchodziły do zestawów i – te, które nie umiały rozwiązać problemu – dłużej przy nich „majstrowały”. Miejskie i wiejskie myszy, którym udało się rozwiązać problem, potrzebowały na to tyle samo czasu.

Jak już pisałam, doświadczenie było przeprowadzone na myszach, które początek życia spędziły na wolności i jest możliwe, że wtedy rozwinęły (mniej lub bardziej) swoje zdolności rozwiązywania problemów – inaczej w warunkach miejskich, a inaczej w wiejskich.

Długotrwała koegzystencja z człowiekiem

By sprawdzić, jakie jest znaczenie długotrwałej koegzystencji z człowiekiem, ci sami naukowcy przeprowadzili badania nad innym gatunkiem myszy – myszą domową. Jest to gatunek synantropijny, czyli występuje właściwie tylko w okolicach bytowania człowieka (do tego gatunku zaliczają się też myszy laboratoryjne i różne rasy domowych pupili).

Wyodrębnia się różne podgatunki myszy domowej, które w różnym okresie związały się z działalnością człowieka: od około 12 do 4 tysięcy lat temu*. Każdy z tych podgatunków miał więc różną ilość czasu, by dostosować się w procesie ewolucji do środowiska zmienionego przez człowieka (nawet jeśli środowisko życia ludzi też się bardzo zmieniło w ciągu tysięcy lat). By zlikwidować wpływ doświadczenia życiowego poszczególnych myszy na wyniki badań, naukowcy nie badali osobników złapanych w terenie, ale ich potomków, po paru pokoleniach w laboratorium i życiu w tych samych warunkach.

Przystosowanie do życia z człowiekiem

Potomkowie dzikich myszy byli poddani tym samym testom co myszy polne w poprzednim doświadczeniu. Okazało się, że im dłużej podgatunek myszy jest związany z człowiekiem, tym większa szansa, że jego przedstawiciel rozwiąże problem. I nie ma znaczenia czas, w którym myszy różnych podgatunków podchodzą do zestawów czy poziom strachu przed nowym środowiskiem.

Ponieważ wszystkie zwierzęta całe życie przebywały w tych samych warunkach, badania te pokazują, że podgatunki myszy domowych różnią się wrodzonymi zdolnościami radzenia sobie z nowymi problemami. Czyli wygląda na to, że przebywanie w bliskości ludzi wpłynęło na ewolucję zdolności poznawczych dzikich zwierząt.


* W doświadczeniu przebadano trzy podgatunki: mysz pospolitą (Mus musculus domesticus) – związaną z człowiekiem przez około 11-13 tysięcy lat; mysz domową właściwą (Mus musculus musculus) – około 8 tysięcy lat i mysz kasztanową (Mus musculus castaneus) – pomiędzy 7600 a 3800 lat.


Zdjęcie: 4028mdk09, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11056096


The English version of this post can be found here.

Rats in action 2 / Szczury w akcji 2

After a handful of attempts (for video of the first trials see here) my rats figured out how to open my LEGO puzzle boxes. It took them the longest to realise how to open the door of the DUPLO house. Tokyo was more interested than Stripe in the whole affair and is better at the ask.


Po paru próbach (film z pierwszych prób możesz naleźć tutaj) moje szczury nauczyły się otwierać pudełka-łamigłówki. Najtrudniejsze okazało się otwieranie drzwi do domku z DUPLO. Tokjo okazała większe zainteresowanie pudełkami i nauczyła się je otwierać szybciej.

Czy wiesz, że szczurze ogony są miłe w dotyku?

W wielu ludziach ogony szczurów wywołują obrzydzenie, wydają się bowiem obślizgłe i nagie. Ale to tylko pozory. Ogon szczura jest pokryty krótkimi, delikatnymi włoskami i – przynajmniej moim zdaniem – jest miły w dotyku: ciepły, suchy* i lekko puszysty.

Ogon pomaga szczurom w termoregulacji. Na przykład przy dużym wysiłku fizycznym szczury nie pocą się tak jak my. Zwiększa się za to przepływ krwi do ogona, co pomaga w utracie ciepła (u ludzi przepływ krwi do skóry też wzrasta, gdy jesteśmy przegrzani). Gdy temperatura spada, przepływ krwi do ogona maleje.

Dodatkowo ogony pomagają szczurom w zachowaniu równowagi, gdy te wspinają się lub chodzą po wąskich powierzchniach. Choć ogony szczurów nie są chwytne, to potrafią one częściowo owinąć się wokół na przykład ręki, gdy szczur po niej chodzi i nagle straci równowagę.

Pamiętaj, żeby nigdy nie ciągnąć swojego szczurka za ogon, ani tym bardziej go za niego podnosić! Nie tylko powoduje to ból, ale może też przyczynić się do oderwania płata skóry wraz z leżącymi pod nią tkankami.


* wielu ludzi też niesłusznie myśli, że gady, na przykład węże, są obślizgłe, ale ich skóra jest tak naprawdę sucha.


You can find the English version of this post here.


Czy wiesz, że psia mimika różni się od wilczej?

Nawet jeśli nie miałeś nigdy psa, pewnie widziałeś jakiegoś z podobnym wyrazem oczu jak na zdjęciu powyżej. Psy potrafią wydatnie podnieść do góry wewnętrzną stronę brwi. Wydaje się wtedy, że chcą powiedzieć „Trochę przeskrobałem, ale nie będziesz na mnie zły, prawda?”, albo „Chyba nie chcesz mnie zostawić w domu samego?”.

Okazuje się, że taki wyraz pyska możemy zaobserwować u psów, ale nie u wilków – ich najbliższych żyjących krewnych. Psy i wilki mają praktycznie takie samo umięśnienie pyska, jednak właśnie z wyjątkiem mięśnia, który umożliwia znaczne podniesienie do góry wewnętrznej części brwi. U wilków nie występuje osobny mięsień, jedynie małe ścięgno, dlatego wilki mogą tylko nieznacznie unieść brew. Dodatkowo psy częściej podnoszą brwi niż wilki.

Ale dlaczego psy różnią się w tym względzie od wilków? Wszystko wskazuje na to, że to ludzie, świadomie lub nieświadomie, wyselekcjonowali tą cechę anatomii i zachowania.

Gdy psy podnoszą brwi do góry, ich oczy wydają się większe i bardziej podobne do niemowlęcych, dużych oczu. Dodatkowo taki wyraz pyska przypomina wyraz twarzy smutnego człowieka. To zachowanie mogło więc powodować włączanie się instynktów opiekuńczych u ludzi. Psy robiące „smutne oczy”* mogły dostawać więcej jedzenia, mieć większą szansę na opiekę człowieka i przetrwanie. Nawet obecnie psy w schronisku, które częściej robią smutne oczy, są szybciej adoptowane.

Większa mimika pyska, szczególnie w okolicach oczu, przypomina mimikę twarzy człowieka, która jest ważna w komunikacji międzyludzkiej. Wydaje się też ważna w relacjach z psem, bo nawet jeśli psy nie zawsze nas rozumieją, to ich mimika przynajmniej stwarza wrażenie zrozumienia. Dodatkowo psy dużo częściej niż inne zwierzęta domowe nawiązują z człowiekiem kontakt wzrokowy i potrafią podążać za jego wzrokiem, co również przyczynia się do budowania relacji z ludźmi.

Jak na razie tylko kilka ras psów przebadano pod względem występowania dodatkowego mięśnia pyska i prawie wszystkie go miały – z wyjątkiem husky – rasy bardzo blisko spokrewnionej z wilkami.

Może czas rozpocząć własne obserwacje? Czy znasz rasy (albo pojedyncze psy), które nie potrafią zrobić „smutnych oczu”?


* po angielsku – puppy eyes


Zdjęcie: Dominika Roseclay, Pexels.com


The English version of this post can be found here.

Czy wiesz, że szczury okazują empatię?

Wyobraź sobie, że idziesz brzegiem jeziora. Nagle dostrzegasz, że ktoś się topi. Co robisz? To może zależeć od tego, jak dobrze pływasz, czy w pobliżu są inni… Możesz świadomie przeanalizować sytuację, ale także odczucia są ważne. Większość ludzi, gdy widzi cierpienie innych, sama (mniej lub bardziej) cierpi, co może pchnąć ich do akcji.

Wydaje się, że takie współodczuwanie cierpienia (empatia) nie jest czysto ludzkie, ale ma głębsze podłoże ewolucyjne.

Naukowcy badali zachowania empatyczne szczurów. W jednym doświadczeniu szczury nauczyły się uwalniać swojego pobratymca z nieprzyjemnej dla szczurów kąpieli wodnej. Robiły to nawet jeśli uratowany przeszedł do innego pomieszczenia i po uwolnieniu szczury nie mogły mieć ze sobą kontakt, co dla towarzyskich szczurów jest ważne. Szczury ratowały nie tylko swoich towarzyszy z klatki, ale także zupełnie obce szczury. Dodatkowo, jeśli dany szczur najpierw sam doświadczył kąpieli, był później bardziej skłonny pomóc innemu.

Jednak, gdy uratowanie pobratymca wymagało więcej wysiłku – wielokrotnego pociągnięcia za łańcuch, by zadziałał mechanizm uwalniający – szczury były mniej skore do pomocy (tak samo jak ludzie).

W innym doświadczeniu okazało się jednak, że szczury uwalniały inne szczury z ciasnego, niewygodnego pudełka, nawet jeśli zamiast tego mogły najeść się czekolady, którą uwielbiają. Choć w tym wypadku po uwolnieniu szczury mogły mieć ze sobą kontakt i ostatecznie mogły się podzielić czekoladą.

Wydaje się, że chęć pomocy innemu, nawet jeśli nie przynosi to żadnych doraźnych korzyści albo wręcz je zmniejsza (mniej czekolady i to z opóźnieniem), wynika z tego, że pomagający szczur próbuje zmniejszyć odczuwaną przez siebie psychiczną niewygodę. Potwierdzałaby to obserwacja, że jeśli poda się szczurowi przeciwlękowy i uspokajający lek midazolam, nie jest on zainteresowany pomocą cierpiącym pobratymcom, choć czekoladą tak.

Nie tylko szczury zachowują się empatycznie. Empatią wykazują się też delfiny, słonie i małpy. Znane są nawet przykłady z zoo, gdzie szympansy toną, próbując uratować swoje dzieci czy towarzyszy z otaczającej wybieg fosy.


Wiemy więc, że zwierzęta okazują empatię. Czy my okażemy empatię im?


You can find the English version of this post here.

Czy wiesz, że długopłetwce mają muzyczne hity sezonu?

Najprawdopodobniej słyszałeś już kiedyś śpiewającego ptaka. Ale czy słyszałeś śpiewającego wieloryba?

U niektórych gatunków wielorybów, na przykład długopłetwców oceanicznych, samce śpiewają. Robią to najprawdopodobniej z tych samych powodów co ptaki – by zwabić partnerkę lub odstraszyć konkurentów.

Ale czym jest wielorybia pieśń?

U wielopłetwca składa się ona z podstawowych dźwięków, podobnych do jęków, szczeków czy skrzypów. Kilka z takich elementów układa się w frazy, a różne frazy skomponowane są w dłuższe motywy. Kilka takich motywów tworzy pieśń. Samiec może powtarzać swoją pieśń godzinami.

Badacze przez lata nagrywali pieśni długopłetwców przypływających zimą na gody i rozród do wschodnich wybrzeży Australii i w rejony wysp na wschód od Australii, aż do środkowego Pacyfiku. W okolicach wybrzeży i różnych wysp przebywają oddzielne grupy tych wielorybów. W każdej grupie praktycznie wszystkie samce śpiewają tą samą pieśń, jednak różne grupy mogą mieć różne pieśni. Jest to przykład zwierzęcej kultury – zachowania wyuczonego od innych i specyficznego dla danej grupy.

Lokalizacja terenów rozrodczych badanych grup długopłetwców.

Jednak co wydaje mi się najciekawsze, okazuje się, że śpiewana przez daną grupę pieśń może się diametralnie zmienić z roku na rok, a do tego nowe hity przez kolejne lata wędrują do innych grup na wschód. Grupa ze wschodnich wybrzeży Australii zawsze pierwsza śpiewa nowy hit, po roku robią to najbliższe grupy trochę na wschód i wkrótce pieśń rozprzestrzenia się dalej. Gdy po paru sezonach jest ciągle śpiewana na środkowym Pacyfiku, u wybrzeży Australii mogły się już pojawić nawet kolejne dwa hity.

Schematyczna reprezentacja zmian w trendach muzycznych długopłetwców. Różne kolory nutek oznaczają różne pieśni (odcienie to zmiany na podstawie starej melodii).

Skąd się biorą nowe hity? Czasami nowa pieśń powstaje przez zmiany w starych frazach i motywach, które ostatecznie tworzą zupełnie nową aranżację. Ale czasami nowy hit nie ma nic wspólnego ze starą pieśnią. Nagrania były robione w czasie sezonu rozrodczego, wydaje się więc, że zmiany w pieśniach następują w innym okresie.

Rożne grupy żyją praktycznie oddzielnie w czasie sezonu rozrodczego i rzadko pojedyncze osobniki przepływają z jednej grupy do drugiej. Jednak w czasie migracji na lub z letnich żerowisk, albo na samych żerowiskach, różne grupy mają kontakt ze sobą i zdaje się, że to właśnie w ten sposób  pieśni znajdują nowych fanów. Wydaje się też, że te wieloryby po prostu lubią nowości – gdy usłyszą coś nowego, podłapują melodię, co połączone z ich konformizmem* powoduje, że bardzo szybko cała grupa śpiewa tą samą pieśń.

Dlaczego na południowym Pacyfiku to grupa ze wschodnich wybrzeży Australii najczęściej nadaje nowe trendy? Do końca nie wiadomo, ale jest ona największa z  badanych, dlatego może mieć największe wpływy na to, co inni słyszą. A skąd pochodzą nowe piosenki na wschodnich wybrzeżach Australii? Najprawdopodobniej z zachodnich wybrzeży – choć to jeszcze nie jest do końca zbadane. Ciekawe czy wielorybie pieśni wędrują dookoła świata, powoli się zmieniając, by po latach wrócić w stare miejsce w tak zmienionej formie, że są już nie do rozpoznania?

U ludzi zmiany trendów i hity jednego sezonu są częste. Jednak zmiany pieśni długopłetwców to jedyny przykład tak szybkich przemian kulturowych na taką skalę geograficzną w świecie zwierząt.


Nagrania piosenek i więcej informacji o wielorybich trendach muzycznych możesz znaleźć tutaj (nagrania na dole strony).


* O sikorkach konformistkach możesz przeczytać tutaj.


Zdjęcie długopłetwca: Andre Estevez z Pexels.


English version of this post can be found here.